„Ćwiczenia z ciemności” – Naja Marie Aidt to intymna, poruszająca opowieść o oswajaniu lęków i uzdrawiającej mocy przyjaźni, która pozwala przetrwać najgłębszy mrok.

O czym są „Ćwiczenie z ciemności” Naji Marie Aidt?

Dania, czasy współczesne.

Główna bohaterka “Ćwiczeń z ciemności” ma 57 lat, trzech dorosłych synów i mieszka w niewielkim bloku zamieszkałym wyłącznie przez kobiety. Do niedawna jej życie toczyło się zwykłym torem: była zaangażowaną przyjaciółką, mamą i babcią, cieszyła się pracą przedszkolanki. Teraz sypia pod stolikiem do kawy, a każde wyjście z domu jest dla niej wyzwaniem ponad siły. Wróciły traumy i lęki z przeszłości, wspomnienia „tamtego dnia”.

Co tydzień wsiada do autobusu, by spotkać się z terapeutą, którego nazywa “gościem od PTSD” i wykonać tytułowe „ćwiczenia z ciemności”. W gabinecie i podczas rozmów z czterema przyjaciółkami – Annie, Nicolą, Rose i Leą – i pisząc dziennik, powoli odtwarza fragmenty swojej przeszłości. Żeby wyzdrowieć i wrócić do dawnej siebie, musi zrozumieć, co jaki wpływ miały na nią minione wydarzenia.

Nasza Książka Marca 2026 to historia o układaniu się z trudną przeszłością, o przetrwaniu i o tym, że nawet w najtrudniejszych momentach w życiu nie musimy radzić sobie same.

Czego się spodziewać po „Ćwiczeniach z ciemności”?

Poruszającej i napisanej bez zbędnych ozdobników historii o pokonywaniu największych lęków i zmaganiu się z traumą.

Ale również: opowieści o szczerej przyjaźni, relacji opartej na zaufaniu i zrozumieniu, która chociaż zmienia się na przestrzeni lat nigdy nie staje się mniej szczera i ważna.

Dlaczego wybrałam „Ćwiczenia z ciemności” do Klubu?

Bo to zaskakująco “zwyczajna” historia, mogłaby przydarzyć się każdej z nas. Chociaż opowiada o traumatycznych wydarzeniach jest mocno osadzona we współczesnej codzienności, nie ma w niej niczego nieprawdopodobnego i to czyni ją jeszcze bardziej poruszającą i uwrażliwia.

Do tego Naja Marie Aidt pisze z rzadko spotykaną szczerością o emocjach towarzyszących dojrzałym kobietom, o ich relacjach, postrzeganiu siebie i wewnętrznej sile. Pięknie pisze, tak, że wiele zdań wchodzi pod żebra, prosto do serducha.

Sceny, które zapamiętam:

  • doskonały fragment o przechodzeniu menopauzy na stronie 60
  • rozważania bohaterki o „rdzeniu osobowym”
  • wspomnienia „tego dnia” na sesji terapeutycznej

Klubowiczki o „Ćwiczeniach z ciemności” na gorąco:

Dla mnie książka sztos, otarta z lukru, szczera z krwi i kości.

Karolina

Jestem bliżej końca, niż początku. Bardzo mi się podoba, chociaż tematy faktycznie mało przyjemne. Dowiaduję się więcej o PTSD. Bardzo podoba mi się perspektywa kobiety w takim wieku i z takimi doświadczeniami. Dużo tu mądrości, również rodzicielskiej. Mam z tą książką tak, że jak zaczynam czytać to pierwsze dwie strony idą mi jak po grudzie, a potem nie mogę się oderwać. I tak codziennie!

Magdalena

Nie spodziewałam się poetyckiego języka, ale czyta się bardzo dobrze, chociaż ze względu na trudne doświadczenia bohaterki jest poważnie, poruszająco i melancholijnie. Kiedy już myślałam, że nic trudniejszego nie może spotkać bohaterki, to jednak myliłam się … 💔 Autorka potrafi dolać oliwy … Zachwyciła mnie kobieca nienachalna obecność i towarzyszenie, zamiast naprawiania kogoś i jego życia na siłę. A kobiecy krąg, który emanuje terapeutycznym zrozumieniem i wsparciem robi równie ważną robotę jak „gość od PTSD”.

Eliza

Więcej recenzji na dole strony.

Spotkanie klubu książki i pytania do „Ćwiczeń z ciemności”

Pytania, które nam towarzyszyły podczas spotkania klubowego i rozmowy o książce „Ćwiczenia z Ciemności:

  • Bohaterka pyta gościa od PTSD: „czy rdzeń osobowy pozostaje nienaruszony, niezależnie od tego, co dzieje się z daną osobą w trakcie jej życia” – co Ty o tym myślisz?
  • Czy zakończenie książki odebrałaś jako optymistyczne? Czy „ćwiczenia” kiedykolwiek się kończą, czy może ciemność staje się po prostu częścią krajobrazu, z którą bohaterka uczy się współistnieć?
  • Bohaterka wychowała trzech synów, ma siostrę, ale w kryzysie otacza się przede wszystkim przyjaciółkami. Co myślisz o ich relacji? Czy w trakcie lektury zastanawiałaś się, gdzie leży granica wspierania kogoś w traumie? 

Pobierz kartę „Ćwiczeń z ciemności” Naji Marie Aidt z Book Journala Klubu Czułej Czytelniczki


Jeśli spodobały Ci się „Ćwiczenia z ciemności” przeczytaj również:

  • „Grzybiarkę” Viktorie Hanišovej, którą czytałyśmy w październiku 2024. To bolesna i melancholijna historia podejmująca z wyczuciem jeden z najtrudniejszych tematów. Opowieść o ogromnej samotności i potrzebie wsparcia, o rodzicach, którzy nie powinni mieć dzieci i krzywdzie, której nie da się wybaczyć.
  • „Zanim dojrzeją granaty” Rene Karabasz, którą czytałyśmy w maju 2023. To napisana w formie strumienia świadomości przejmująca historia Beki, młodej kobiety dorastającej u podnóża Gór Przeklętych, gdzie wciąż obowiązują krwawe zasady XV-wiecznego Kanunu, albańskiego kodeksu prawa zwyczajowego.

Wydawnictwo Cyranka

Tłumaczenie: Maciej Bobula


7 komentarzy

Katarzynapogodzinach · kwi 2026 o 7:25 am

Kilka słów o „Ćwiczeniach z ciemności” –książce marca 2026 przeczytanej w ramach uczestnictwa w klubie#traumytospecjalnoscklubowa.
Uprzedzam – poruszane wątki niosą duży ładunek emocjonalny.
To jedna z moich ulubionych powieści klubowych.
Na początku poznajemy bohaterkę w jej kruchości, ale to właśnie jej przemiana – krok po kroku – staje się jedną z największych sił tej historii.
Równie ważny jest krąg kobiet – wsparcie, obecność i bycie razem na dobre i złe.
Autorka prowadzi nas przez proces wychodzenia z kryzysu – emocjonalnego, z tytułowej „ciemności”.
Krok po kroku odkrywamy, jak wygląda leczenie i co doprowadziło do zaburzeń PTSD.
Język jest bardzo intymny, wręcz pamiętnikarski – momentami aż trudno się od niego oderwać.
To opowieść o kobiecej wspólnocie i o tym, że nawet z najciemniejszych miejsc można próbować wrócić do światła.
Nie jest to lektura dla każdego.
Ale jeśli traficie na „ten moment” – może zostać z Wami na długo.
8,5/10 ⭐
#trauma #zdrowiepsychiczne #kobiety #przyjazn #prozaspoleczniezangazowana

Sylwia Duda · kwi 2026 o 8:21 am

To nie jest powieść, przy której zrelaksujesz się i zapomnisz o codzienności. To książka, przy której zaczniesz o tym świecie intensywnie myśleć.
​To historia o kobietach i o tym, co je dotyka: nieuzasadnione poczucie winy, klatka z lęków, presja i narzucona odpowiedzialność.

​„Jeden dzień na raz” – mówi 57-letnia bohaterka naszej klubowej książki marca „Ćwiczenia z ciemności”. Tak też zaczęłam ją czytać: po kilka stron naraz. Musiałam przyzwyczaić się do jej języka – do jego suchości i ograniczeń. Ale to właśnie ten styl idealnie oddaje historię „leczenia” osoby z zespołem stresu pourazowego. Jej wyprawy na terapię, rozmowy ze specjalistą, którego nazywa gościem od PTSD… i ten kojący, ciepły motyw przyjaźni i wsparcia! ​Lea, Nicole, Annie – to one pomagają odnaleźć powolność życia i balans pomiędzy zbyt mało a zbyt intensywnie. To rzecz o sile kobiet i prawdziwym women power.

Ta historia zostaje w pamięci.

Basia Mytnik · kwi 2026 o 5:46 pm

Powieść, która zachwyca i wprowadza w mrok. Piękna i trudna, emocjonująca i spokojna.
„Ćwiczenia z ciemności” to intymna i brutalnie szczera opowieść o wychodzeniu z głębokiej traumy. Główna bohaterka, 57-letnia kobieta, znajduje się w momencie niemal całkowitej rozsypki. Cierpi na wyniszczające PTSD, przez co przebywa na długotrwałym zwolnieniu lekarskim. Z powodu paraliżujących lęków sypia pod stolikiem kawowym, szukając w ten sposób poczucia bezpieczeństwa i fizycznego azylu. Z pozoru jej życie uległo zatrzymaniu… a jednak bohaterka nie poddaje się rezygnacji. Co tydzień odnajduje w sobie siłę i zmusza się do podróży na terapię u „gościa od PTSD”, by powoli i boleśnie, na nowo uczyć się funkcjonowania w rzeczywistości.

Terapia bezimiennej bohaterki jest ramą opowieści o niekomfortowych, traumatycznych i bardzo trudnych przeżyciach, jednak autorka przeprowadza nas przez nią stopniowo. Nie przytłacza i nie epatuje przemocą. Wraz z bohaterką, krok po kroku, oswajamy ciemność i z niej wychodzimy, poznając przy okazji koleje jej losów.
Naja Marie Aidt nie upiększa rzeczywistości, ani nie stosuje klinicznego żargonu. Opisuje proces leczenia poprzez codzienne doświadczenia postaci: odrętwienie, potrzebę ukrycia się, powtarzające się natrętne obrazy. Język jest oszczędny, momentami rwany, przez co wiarygodnie oddaje stan umysłu po traumie. Jednocześnie, przy całym ciężarze powieści, autorka pokazuje nam mikro-sceny, małe elementy codzienności, które obrazują piękno życia, a które są niemal poetyckie i wprowadzają dużo ciepła i optymizmu.
„Lubię, gdy poranne słońce wpada do kuchni. Kiedy wstaję, spotykam się ze światłem.”

Istotnym elementem powieści jest siostrzeństwo, siła kobiecej przyjaźni, jako nieoficjalne narzędzie terapeutyczne. Bohaterka mieszka w budynku zamieszkałym wyłącznie przez kobiety, a w codzienności wspierają ją przyjaciółki, które się nie obrażają, nie znikają – są. Otaczają opieką, jeśli trzeba, odpuszczają, dają przestrzeń. Trwają obok, bez wielkich, spektakularnych czynów – przy wspólnych posiłkach, na rozmowach, akceptując stan w jakim jest bohaterka.

„Ćwiczenia z ciemności” to historia żmudnej pracy nad tolerowaniem bólu i budowania wokół niego nowego sensu. Jest to powieść, która uwiera, wzbudza bardzo wiele emocji, a jednak nie pozostawia czytelnika w mroku.

Mimo trudnej treści zakończenie odebrałam jako optymistyczne. Światło pojawia się powoli, ale autorka zostawia nas z nadzieją, że bohaterka odnajduje siebie na nowo.

Aleksandra Konstanciuk · kwi 2026 o 5:52 pm

„ – Myśli są tylko myślami – zapewnia mnie. – A uczucia tylko uczuciami. Tak jest z lękiem i strachem, ze wszystkimi myślami i uczuciami. Nie są niczym innym niż myślami i uczuciami”.

Naja Marie Aidt opowiada nam historię 57 letniej kobiety w trakcie terapii dotkniętej zespołem stresu pourazowego. Poruszamy się w jej życiu często cofając w przeszłość i szukając głębiej, widzimy doświadczenia przemocy, żałoby, traumy i niemocy skutecznie rozumiejąc sposób pracy specjalisty. Jednak mimo wszystkich mrocznych przeżyć miałam wrażenie, że nasza bohaterka jest jak czas po bardzo długiej zimie, gdzie w trakcie obracania stron ona się budzi.

„Ćwiczenia z ciemności” jest dla mnie powieścią bardzo poruszającą kobiecość, wątki dojrzewania i strachu, który odczuwa tylko płeć żeńska, trudy macierzyństwa i nigdy nie odchodzące zamartwianie się. Menopauza, siostrzeństwo, przyjaźń i pokoleniowe konflikty. W tej mało obszernej książce autorka wplotła postacie, z którymi możemy się utożsamić, w anegdotach, rozmowach i wspomnieniach można odnaleźć przyjaciółkę, kuzynkę, sąsiadkę czy koleżankę z pracy. Dlatego tak mocno ją odczuwamy i dlatego o tej historii się nie zapomina.

Rozmowy z Gościem od PTSD wywarły na mnie największe wrażenie, były niesamowitą lekcją empatii i wejściem w ten proces. Forma terapii od początku książki bardzo zmieniła moje myślenie na jej koniec.

Niezwykle smutna, ale również piękna i wzruszająca była to historia. Ta walka o siebie, próbie wyjścia z ciemności zostanie ze mną na zawsze.

Kasia · kwi 2026 o 9:02 pm

Są takie książki, po których przeczytaniu chce się powiedzieć bardzo wiele, a jednocześnie brakuje odpowiednich słów. Takie są dla mnie „Ćwiczenia z ciemności” Naji Marie Aidt.
Główna bohaterka ma 57 lat. Jest matką, przyjaciółką, pacjentką. Każdego dnia, krok po kroku, uczy się, jak radzić sobie z rzeczywistością, w której brakuje światła. Jej codzienność to droga na terapię, która ma uwolnić ciało i umysł uwięzione w ciężkim PTSD.
To historia o samotnych walkach, które toczymy wewnątrz siebie, ale też o potężnej sile siostrzeństwa – o wspólnym szukaniu wyjścia z mroku, gdy własne siły dawno się wyczerpały. Aidt z niezwykłą precyzją opisuje doświadczanie relacji w chwilach, gdy nie ma się na nie energii, oraz trudne piękno kobiecości i przemijania:

“(…) pamiętacie, jak kiedyś cały czas miało się ochotę na s@@s i wyglądało jak bogini nawet w o wiele słabszy dzień, a nie miało się zielonego pojęcia o tym, jak piękną się wówczas było? (…) Nie rozpoznajemy siebie, zmieniamy się wewnątrz tak, że widać to na zewnątrz”
To, co chwyciło mnie od pierwszych stron, to przepiękny, poetycki język. Narracja jest szarpana, rwana – bo właśnie tak opowiada się lęk, a trauma nie zna płynnych zdań. Wyjątkowo poruszył mnie jest wątek relacji matki z synem – moment, w którym miłość oznacza zgodę na to, by pozwolić drugiemu człowiekowi na błędy. Bo jak ratować kogoś, kiedy samemu się tonie? To chyba jedno z najtrudniejszych ćwiczeń, o jakich pisze autorka.
„Ćwiczenia z ciemności” to lektura wymagająca i bolesna, ale też niezwykle potrzebna. To zapis procesu powrotu do życia. Do jasności.

Anna Gąsiorowska · maj 2026 o 12:37 pm

„Ćwiczenia z ciemności” to była nasza książka marca 2026 w klubie czułej czytelniczki. To książka inna niż wszystkie. Nie przez tematykę ale język i styl. Autorka pochodzi z dalekiej północy i właśnie to widać i czuć w tej pozycji. Minimalizm i prostota. Surowość. Krótkie, proste zdania bez szeregu przymiotników czy metafor. Wydaje się, że to nie język wzbudza w czytelniku emocje tylko sama historia. Chociaż gdy teraz o tym myślę to właśnie ten język najlepiej odzwierciedla przeżycia i emocje bohaterki. Pustka i zamrożenie, które odczuwa wybijają na stronach książki. Pozycja jest cienka ale pełna cytatów. Nie był to dla mnie emocjonalny rollercoaster ale subtelne spotkanie z trudnymi emocjami. Mimo różnicy wieku i rodzaju doświadczeń poczułam więź bohaterką. Poczułam, że wiem jak to jest. Znam tę ciemność. Bywam tam. Ćwiczymy to samo.

Życie bohaterki, której imienia nie znamy było naznaczone traumami od wczesnego dzieciństwa. Dziś ma 57 lat, jest matką, przyjaciółką ale również kobietą po przejściach. PTSD z którym pracuje to tylko wierzchołek góry lodowej. Paradoksalnie z nim pracuje się ”najłatwiej” i najszybciej. Z jednym dużym doświadczeniem. Ładunek emocjonalny jest ogromny ale mamy do czynienia z jednym wspomnieniem lub krótkim okresie czasowym. Gdy człowiek doświadcza szeregu traum lub trudnych przeżyć regularnie latami, mówimy już o cPTSD. I tutaj sytuacja robi się bardziej skomplikowana.

Autorka porusza szereg innych tematów w tym temat macierzyństwa, siostrzeństwa i przyjaźni, trudnych relacji z rodziną, menopauzy, dojrzałości. Wiele z tej książki ze mną rezonuje, wiele ze mną zostanie. Ale bywały też kwestie, które uważam za kontrowersyjne. Terapia na którą uczęszcza bohaterka jest terapią bardzo radykalną. Nie jest to klasyczne EMDR. To terapia mocno przekraczającą i wcale nie bardziej skuteczna lub szybsza. Domyślam się jednak, że z różnych powodów trafiła na taką a nie inną i to szanuję.

Bohaterka miała ogromne szczęście posiadając tak bliskie i zaangażowane przyjaciółki – to wielkie wsparcie. Uważam też, że bardzo dobrze poradziła sobie jako mama mimo, że jej synowie sami zmagają się z własnymi problemami. Wyrośli na mężczyzn świadomych i nie bojących się pracować nad sobą. Książka pełna smutku i melancholii ale osoba, która wie z czym zmaga się bohaterka poczuje również nadzieję. Wolniej znaczy szybciej. Jeden dzień na raz❤️‍🩹

Eliza Stromińska · maj 2026 o 1:37 pm

Czy zastanawialiście się kiedyś co stanowi Wasz prawdziwy rdzeń osobowy?

Do zadania sobie tego pytania skłoniła mnie poruszająca i bardzo intymna powieść Naji Marie Aidt „Ćwiczenia z ciemności”. To opowieść obrazująca bezwzględność traumy, co sprawia, że głęboko dotyka i chwyta za serce.

Bezimienna bohaterka książki, to 57-letnia kobieta, matka trzech dorosłych synów, która pracowała jako przedszkolanka. Kobieta zmaga się z wyniszczającym PTSD (zespołem stresu pourazowego) i depresją po przeżyciu traumy. Przebywając na długim zwolnieniu lekarskim, uczy się funkcjonować, gdy trauma kształtuje jej świat, a zwyczajna egzystencja staje się wyzwaniem. Bohaterka nie może znieść „bycia gdziekolwiek”, co prowadzi do wycofania się i izolacji od świata. Mimo posiadania dzieci, doświadcza głębokiej samotności fizycznej i emocjonalnej. Na szczęście nie jest całkiem sama. Terapeuta oraz cztery przyjaciółki, które nie oceniają jej, gdy wycofuje się z życia i nie radzi sobie z najprostszymi czynnościami, to osoby dzięki którym bohaterka nie tonie całkowicie w mroku. Zapewniają jej bezpieczną przestrzeń i bezwarunkową akceptację. Autorka w swojej książce pisze: „Taką właśnie troską otaczają mnie moje przyjaciółki. Nie wymagają i nie oczekują ode mnie niczego szczególnego. Potrafię być tak nierozsądna, że każdy pomyślałby, iż jestem nie tylko nierozsądna, ale i nieznośna, niemniej przyjaciółki są cierpliwe. Ich troska jest jak jedwabna tkanina, cienka i lekka, grzeje w chłodzie i chłodzi w cieple.”

Każdy z nas ma swoją historię tego, jak znalazł się w danym miejscu. Czasem może to być jedno duże wydarzenie, ale często to suma wielu różnych doświadczeń. Człowiek zbiera rysy na swoim „rdzeniu”, co może zmieniać sposób jego funkcjonowania, ale nie zmienia istoty osoby, bo pod nią nadal istnieje nasza fundamentalna tożsamość. Często to właśnie życiowy kryzys działa jak filtr, który usuwa powierzchowne warstwy i obnaża prawdziwy rdzeń osobowości. Niczym reflektor oświetla to, co w człowieku najgłębsze, najbardziej surowe i prawdziwe.

Rdzeń osobowy bohaterki w powieści stanowi jej nienaruszona, fundamentalna tożsamość i niezłomna wola przetrwania. To co składa się na „rdzeń” i chroni bohaterkę przed psychiczną degradacją, to wewnętrzna świadomość swojego „ja”, akceptacja własnej natury mimo cierpienia, a także determinacja w terapii (cotygodniowe przełamywanie lęku, np. podczas jazdy autobusem na sesję, sypianie pod stolikiem kawowym) aby zrozumieć źródło traumy i powrócić do codzienności.

Naja Maria Aidt ukazuje rolę relacji – przyjaźni jako absolutny element wychodzenia z mroku. Obecność drugiego człowieka, jego zrozumienie, akceptacja i życzliwość stają się jedną z najważniejszych sił odbudowujących w procesie zdrowienia. Dlatego „Ćwiczenia z ciemności” są nie tylko opowieścią o traumie i bólu, a także o cichej, łagodnej nadziei.

Powieść „Ćwiczenia z ciemności” będzie idealnym wyborem dla czytelników zainteresowanych psychologią , osób szukających literatury terapeutycznej oraz poszukujących historii o sile relacji.

Dodaj recenzję

Avatar placeholder