„Gniazdo” – Roisín O’Donnell to pełna psychologicznych niuansów opowieść o ucieczce od kontrolującego partnera i wysiłku, jaki musi podjąć samotna matka, żeby odzyskać poczucie własnej wartości i stworzyć bezpieczny dom dla siebie i swoich córek.
O czym jest „Gniazdo” Roisín O’Donnell?

Dublin, 2018.
Ciara Fay w pewne wiosenne popołudnie w ułamku sekundy podejmuje decyzję, która zmienia wszystko. Chwyta z suszarki kilka ubrań, sadza dwie małe córeczki w fotelikach samochodowych i rusza przed siebie zostawiając za sobą z pozoru uporządkowane życie.
Wie, że to jej ostatnia szansa na ucieczkę, bo mąż, Ryan, niemal całkowicie przejął już kontrolę nad jej życiem.
Szybko okazuje się jednak, że ucieczka to dopiero początek trudnej drogi do wolności. Z niewielką ilością pieniędzy, bez pracy i dachu nad głową Ciara trafia z córkami do Hotelu Eden – tymczasowego lokum dla osób w kryzysie bezdomności. Musi stawić czoła biurokracji i urzędom, jej oszczędności topnieją, a mąż nie zamierza łatwo odpuścić.
Aby przetrwać, będzie musiała przestać usprawiedliwiać oprawcę i odnaleźć siłę, by zawalczyć o swoją niezależności i dobro dzieci.
Nasza Książka Maja 2026 to boleśnie prawdziwa historia o tym, że odejście od oprawcy to zaledwie pierwszy krok, a prawdziwą sztuką jest wytrwać i na nowo uwierzyć w siebie.
Czego się spodziewać po „Gnieździe” Roisín O’Donnell?
Przekonującej i realistycznej powieści o odejściu od przemocowego i kontrolującego partnera. Historii o tym, co dalej, gdy spontaniczna i odważna decyzja staje się trudną do oswojenia rzeczywistością.
Ale również: budującej opowieści o odzyskiwaniu własnego życia, budowaniu zaufania do siebie i wsparciu, które można odnaleźć w najmniej oczekiwanych miejscach.
Słyszałam, że w sieci krąży opinia, że „Gniazdo” to książkowy „Dom dobry” – to niefortunny clickbait, który odwiedzie wiele wrażliwszych osób od lektury, a to bardzo wartościowa i ważna książka. „Gniazdo” to opowieść o tym, co dzieje się PO wyjściu z przemocowego związku. Uświadamia, że odejście od oprawcy to zaledwie początek trudnej i pełnej wyzwań drogi do odnalezienia swojego głosu.
Dlaczego wybrałam „Gniazdo” Roisín O’Donnell do Klubu?


Bo autorka wnikliwie analizuje pierwsze mechanizmy manipulacji w związku. Uświadamia, jak łatwo można stracić kontrolę nad własnym życiem, nie zdając sobie z tego sprawy.
Pisze o kobiecie, która doświadczyła przemocy emocjonalnej i ekonomicznej często uznawanej – nawet przez samą ofiarę -za „niewystarczający powód” żeby odejść od partnera.
Sceny, które zapamiętam:
- chwilę, gdy Ciara podejmuje decyzję o ucieczce
- pierwszą noc Ciary poza domem, w zaskakujących okolicznościach
- opisy psychologicznych gierek Ryana, które sprawiały, że Ciara zaczynała wątpić we własne zmysły i poczucie rzeczywistości
Klubowiczki o powieści „Gniazdo” Roisín O’Donnell na gorąco:
Właśnie skończyłam! Czytałam wczoraj do późna i dzisiaj pół dnia. Bardzo wciągająca i emocjonująca. Pojawiała się złość, współczucie, zrozumienie, momentami Też miałam różne myśli o bohaterce ale jej kibicowałam. Bardzo udane ujecie tematu.
Ania
Przesłuchałam całośc i bardzo mi się podobała. Ale… mój poziom złości zwiększał się wraz z każdym rozdziałem! Tego się nie da przejść spokojnie.
Dorota
Przeczytałam w kilka dni. Świetna!
Angelika
Więcej recenzji na dole strony.
Spotkanie klubu książki i pytania do „Gniazda” Roisín O’Donnell


Pytania, które nam towarzyszyły podczas spotkania klubowego i rozmowy o „Gnieździe” Roisin O’Donnell
- Co było dla Ciary najtrudniejsze w odejściu od Ryana?
- Co myślisz o relacji Cairy z matką i siostrą?
- Z jakimi przemyśleniami zostawiła Cię historia Ciary?
Rozmawiałyśmy m.in. o tym, jak ważna jest niezależność finansowa w związku i nieodcinanie się od bliskich i przyjaciół. Zgodziłyśmy się, że „Gniazdo” to ważna społecznie lektura, bo pomaga uświadamiać, że przemoc emocjonalną nie zawsze czuć i widać na pierwszy rzut oka.
Pobierz kartę „Gniazda” Roisín O’Donnell z Book Journala Klubu Czułej Czytelniczki

Jeśli spodobała Ci się „Gnazdo” Roisín O’Donnell przeczytaj również:
- „Portret Lucrezii” Maggie O’Farrell – mroczną powieść historyczna o władzy, namiętności i walce młodej kobiety o przetrwanie.
- „Krąg kobiet pani Tan” Lisy See – osadzoną w XV-wiecznych Chinach historia inspirowana losem Tan Yunxian, lekarki pomagającej kobietom za czasów panowania dynastii Ming.
Wydawnictwo Albatros
Tłumaczenie: Małgorzata Stefaniuk

6 komentarzy
Katarzynapogodzinach · maj 2026 o 5:40 am
Uszanowanko 🙂
Dzisiaj będzie recenzja książki, która od pierwszych stron jest emocjonalnym rollercoasterem. Dodatkowo porusza ważne wątki społeczne — szczególnie istotne dla kobiet. I chociaż nie jest to łatwa lektura, uważam, że każda z nas powinna ją przeczytać.
#traumytospecjalnoscklubowa
Przede wszystkim Gniazdo opowiada o przemocy w białych rękawiczkach — bez widocznych ran. I właśnie tutaj autorka stawia ważne pytanie: czy obrażenia psychiczne są mniej istotne tylko dlatego, że nie widać ich na ciele?
Główna bohaterka przez większość książki zastanawia się, czy odeszła od męża z właściwych pobudek — a może jednak wydaje jej się, że doświadcza przemocy emocjonalnej. Dochodzi do tego również aspekt finansowy. Ciara nie pracuje, „bo tak będzie lepiej” — zajmuje się wychowaniem dwóch córek. W momencie odejścia ma jedynie kilkanaście euro oszczędności* i małego pasażera na gapę w postaci kolejnej, nieplanowanej ciąży. Jak poradzi sobie z tym wszystkim?
Mocno wybijają się również problemy Dublina — kryzys mieszkaniowy czy zmiana prawa aborcyjnego.
Ps motyw syna — serio, w dzisiejszych czasach dalej musimy „łechtać” męskie ego płcią dziecka? Na zasadzie: oddam ci córki, ale syn jest mój.
Gniazdo czytałyśmy w maju jako lekturę klubu. Ze względu na tematykę nie będę klasyfikowała tej książki w skali liczbowej. To raczej powieść z kategorii „powinno się znać”. Na pewno doceniam próbę oddania emocji, a Ciarę podziwiam za trud włożony w zmianę swojego życia.
Jednocześnie nie jest to opowieść bez wad. Zdarzały się nieścisłości, a momentami miałam wrażenie, że historia jest przegadana. Sama rodzina mogła też bardziej wspierać Ciarę — bardziej namacalnie, finansowo, a nie tylko klepaniem po ramieniu.
Ps tym razem tytuł czytałam i słuchałam 🙂
#klubksiazki #klubczulejczytelniczki #prozaspoleczniezaangazowana #recenzjaksiazki #bookstagrampolska
*Kwestię dochodów Ciary uważam za mocno dyskusyjną i momentami wyidealizowaną — niby nie ma pieniędzy, a jednocześnie wychodzi z dziećmi do zoo czy na sale zabaw. Alimenty dostaje dopiero w trakcie potyczek sądowych.
Katarzyna Olborska-Leśniak · maj 2026 o 7:43 am
Roisin O’Donnel, „Gniazdo”, wydawnictwo Albatros, przekład: Małgorzata Stefaniuk
Współczesny Dublin. Młoda matka próbuje uwolnić się z przemocowego związku i podejmuje decyzję o ucieczce od partnera wraz z dwójką małych córek. Bez zabezpieczenia finansowego, jednak z silnym postanowieniem, że nie będzie znosiła więcej przemocy psychicznej i emocjonalnej ląduje w Hotelu Eden- lokum dla osób w kryzysie i próbuje stanąć na własne nogi. Ma na szczęście wokół siebie kilka przychylnych osób, które pomagają jej w najtrudniejszych momentach.
Książka ukazuje jak ważna jest sieć kontaktów, które przez przemocowców często są ucinane (niezgoda na utrzymywanie kontaktów z rodziną, przyjaciółmi) Mechanizmy zastraszania i manipulacji, podważania poczucia własnej wartości są tu pokazane jak na dłoni.
Tytuł powieści trafia w punkt, poniższy fragment szczególnie zapadł mi w pamięć:
„Nazywała to szykowaniem gniazda. Tak robią kobiety oczekujące dziecka. Czyszczą fugi, odkurzają, nagle odczuwają potrzebę pomalowania muru w ogródku na lazurowy błękit. Tyle, że ona nie odczuwała zbliżających się narodzin, lecz nadciągające zagrożenie. Sprzątanie każdego centymetra domu, malowanie, naprawianie, tylko to, przynosiło jej ukojenie. Tylko to, dawało jej namiastkę poczucia bezpieczeństwa”.
Często opisy w książce są niemal poetyckie, ale jednocześnie gęste od emocji, brutalistyczne:
„Dochodzi pora kolacji. W chłodnych, granatowych cieniach wzdłuż ogrodzenia, stokrotki zaciskają na noc różowe usta…”
Momentami kobieta zaczyna wątpić w swoje zmysły i to zdaje się ostatni moment, by przeciąć ten przemocowy krąg:
„Mogłaby iść do schroniska, takie miejsca istnieją, prawda? Tylko co miałaby powiedzieć? Mąż jest dla mnie niemiły. Nocami dzieją się rzeczy których nie umiem opisać. Moje ciało nie należy już do mnie. On zgrzyta zębami kiedy się złości, Boję się, że może mnie uderzyć, choć jeszcze tego nie zrobił. Wszystko rozmywa się, kiedy próbuje ubrać to w słowa. Nie potrafię zebrać myśli. Nie wiem już kim jestem, nie wiem czy w ogóle istnieje. Czuje się jak duch. Bez życia, bez energii, bezwolna, przerażona. Ryan wywrócił jej świat tak, że grunt pod nogami przestał być stabilny. Keira nie wie już, gdzie jest góra, a gdzie dół”.
Jest to bardzo mocna książka, napisana z wielką autentycznością i szczegółami, dzięki którym łatwo empatyzować z Ciarą i kibicować jej działaniom przeciwko przemocowemu partnerowi i dążeniu do jej niezależności i spokoju dla dzieci.
Okładka z kobietą bez twarzy także przywołuje na myśl stopniowe tracenie pewności siebie i swojego kształtu.
Książka została wybrana jako książka Maja w @Klubczulejczytelniczki i jestem ciekawa opinii dziewczyn o niej.
Eliza Stromińska · cze 2026 o 5:25 pm
Czym jest prawdziwie bezpieczeństwo? Co dzieje się z człowiekiem, gdy dom przestaje być schronieniem?
Główna bohaterka powieści, 36-letnia Ciara Fay, prowadzi z pozoru idealne życie u boku przystojnego i dobrze zarabiającego męża Rayana. W rzeczywistości Ryan to toksyczny manipulator. Odseparował partnerkę od bliskich i zmusił do rzucenia pracy w szkole. Czarę goryczy przelewa incydent na plaży, gdzie mężczyzna ignoruje płacz dzieci, a potem terroryzuje rodzinę cichymi dniami. Po sześciu latach małżeństwa, w wiosenne popołudnie, w trakcie zdejmowania ubrań ze sznurka, Ciara podejmuje decyzję, która w ułamku sekundy zmienia całe jej dotychczasowe życie. Pakuje dwie córeczki 4-letnią Sophie i 2-letnią Ellę do samochodu i ucieka od swojego męża. Gdzie się zatrzyma? Z czego będzie żyła? Czy Rayan będzie jej szukał i do czego jest zdolny się posunąć? To już możecie odkryć sami sięgając po książkę.
Autentyczność Ciary urzeka – nie jest ani idealna, ani niezłomna. Przez swoje zmęczenie, zagubienie i niepewność staje się niezwykle bliska czytelnikowi. Nawet jej ucieczka nie jest aktem wielkiej odwagi, lecz ostatecznością, do której doprowadził ją los.
Najbardziej uderzyło mnie, jak realistycznie Roisin O’Donnel portretuje przemoc emocjonalną. Bez sztucznego dramatyzmu, po mistrzowsku oddaje rzeczywistość. Udręka przychodzi bezszelestnie – w półsłówkach, gestach i stopniowym obdzieraniu drugiego człowieka z poczucia własnej wartości. Nie nazywasz tego przemocą od pierwszego dnia. To coś, co najpierw subtelnie uwiera, a na końcu zostawia głęboką ranę. Cicha manipulacja, osaczająca kontrola i narastające poczucie winy. Choć brakuje tu spektakularnych awantur, napięcie wręcz gęstnieje. Przeraża świadomość, jak niezauważalnie można wpaść w taką pułapkę i jak trudno się z niej uwolnić.
Wbrew pozorom, nie jest to wyłącznie historia o bólu. To przede wszystkim świadectwo tego, że z każdego dna można spróbować się odbić. Zmiana nie musi być głośna, liczą się małe, codzienne kroki. Najtrudniejsza bywa sama decyzja, by zacząć – nawet bez gwarancji sukcesu. Najważniejsza okazuje się determinacja, by spróbować – mimo paraliżującej niepewności.
Gniazdo” to książka z rodzaju takich, które odkłada się na półkę i jeszcze długo nosi w sobie. Ta opowieść wracała do mnie falami, w zupełnie prozaicznych momentach dnia. To najlepszy dowód na to, że warto po nią sięgnąć – głęboko zapada w pamięć i zmusza do refleksji.
co_czyta_monika · cze 2026 o 12:58 pm
Uwaga: recenzja zawiera spoilery.
„Gniazdo” to historia o pozornie szczęśliwym życiu rodzinnym. Dla postronnej osoby Ciara i Ryan wydają się być dobrym małżeństwem. Za zamkniętymi drzwiami sytuacja wygląda jednak całkiem inaczej. Mąż Ciary to manipulant, który znęca się nad nią psychicznie i kontroluje każdy aspekt jej życia. Bohaterka stara się wyrwać spod wpływu męża. Jak jednak udowodnić, że mąż stosuje wobec niej przemoc, jeśli jedyne ślady jakie zostawia, to te na jej psychice?
Roisin O’Donnell porusza w swojej powieści ważny i trudny temat, mówiąc o nim w bardzo ciekawy sposób- wykorzystując ptaki jako symbole. Już na okładce (czytałam wersję
w oryginale, po angielsku) do lektury zaprosiła mnie wrona. Postanowiłam więc zagłębić się w symbolikę ptactwa opisanego w „Gnieździe”. Okazało się, że ich obecność w powieści nie jest przypadkowa i dokładnie obrazuje drogę jaką przeszła Ciara, gdy zdecydowała się odejść od toksycznego męża. Ptaki opisane w powieści stanowią bardzo ważny symboliczny motyw, silnie powiązany z tematyką macierzyństwa, domowej opresji oraz pragnienia wyrwania się na wolność z uwięzi.
Już na początku powieści trafiamy na scenę rodzinnej wycieczki nad morze. Dla postronnego obserwatora mogłoby wydawać się, że Ciara świetnie bawi się z mężem i córeczkami. Nic bardziej mylnego. W tej scenie pojawiają się mewy, które szybują po niebie sztywno rozkładając skrzydła, jakby kierowane niewidzialnymi sznurkami przez lalkarza. Podkreślają w ten sposób fakt w jaki Ryan kontroluje swoją żonę, oczekując by zawsze zachowywała się tak, jak od niej oczekuje oraz brak autentyczności i wolności w postępowaniu Ciary. Bezruch i sztywna poza mewy symbolizują starania Ciary, by zachować pozory sielankowego życia rodzinnego. Skrzeczenie mewy, gdy robi się jej ciężko na sercu jest jakby zapowiedzią burzy, która niedługo rozpęta się w jej życiu.
Kolejne scena w „Gnieździe” , w której pojawiają się ptaki jest równie wymowna i ważna dla całej fabuły. Jest to moment, w którym Ryan przynosi do domu wiadro z trzema pisklętami, które rzekomo uratował z placu budowy. Te bezbronne malutkie ptaszyny to nawiązanie do dzieci Ciary. Ryan czuje, że Ciara mu się wymyka i stara się odzyskać autonomię. Wspólna opieka nad pisklętami to jego kolejna próba zawładnięcia kontroli nad żoną. Tak samo jak wykorzystuje dzieci by grać na emocjach Ciary. Bezbronne pisklęta to nawiązanie do lęku głównej bohaterki o dobro i bezpieczeństwo „własnych młodych”
Później, w azylu dla zwierząt okazuje się, że Ryan przyniósł do domu przedstawicieli gatunku wrona siwa. To kolejny ważny symbol w powieści. Wrony siwe budują gniazda na domach, traktując je jako zastępcze klify. Gniazdo, które ma dać im schronienie jest zarazem dla nich najniebezpieczniejszym miejscem, ponieważ drapieżnik dobrze wie, gdzie ich szukać. Tak samo jest w przypadku Ciary – dom, który miał być azylem zamienia się w klatkę za sprawą przemocowego męża.
Ciara stara się wyzwolić spod wpływu Ryan’a, choć nie jest to łatwe, a z każdych stron piętrzą się przeszkody. W jednych z takich momentów bohaterka zauważa za oknem srokę, zwiastun kolejnych kłód rzucanych pod nogi przez męża na drodze do wolności. Ciara rozmyśla też wtedy o jaskółkach odlatujących za zimę do Afryki. Tak jak one stara się znaleźć dla swojej rodziny lepsze warunki by „przezimować” i znaleźć schronienie aż nadejdą lepsze dni.
Udomowiona wrona Ryan’a o imieniu Chase to lustrzane odbicie kontrolowanej i „trzymanej na uwięzi” Ciary. Eoin z azylu dla zwierząt nazywa trzymanie wrony na sznurku, która rani jej nogi czystym egoizmem Ryan’a. Taki sam stosunek ma on do swojej żony. Gdy Ciara znajduje Chase’a na uwięzi w pustym domu, na uwięzi, zagłodzonego, wyliniałego i otoczonego własnymi odchodami, zdaje sobie sprawę z własnego upodlenia i zniewolenia, jakie pod pretekstem miłości i troski zaserwował jej mąż.
Finał książki przynosi kolejny symboliczny moment. Przecięcie sznura na nogach Chase’a jest dla Ciary aktem ostatecznego zerwania więzi z Ryanem. Poranny świergot ptaków, który po tym następuje zostaje opisany przez jej matkę jako sposób, w jaki ptaki informują się nawzajem, że przetrwały noc. Tak jak Ciara wyszła zwycięsko z najczarniejszego okresu swego życia. Ostatni obraz jerzyka, który szybuje i nurkuje, jakby na przekór grawitacji, symbolizuje nowo odnalezioną wolność Ciary i jej zdolność do budowania życia na własnych zasadach.
Roisin O’Donnell stworzyła poruszającą opowieść o przemocy psychicznej, ale także o odzyskiwaniu sprawczości, wolności i własnego głosu. Dzięki subtelnej symbolice ptaków historia Ciary zyskuje dodatkowy wymiar, który sprawia, że trudno o niej zapomnieć. „Gniazdo” to jedna z tych powieści, które zostaną ze mną na długo.
Anna Gąsiorowska · cze 2026 o 12:48 pm
Czy ludzie naprawdę mogą tak bardzo i tak nagle się zmienić? Czy potrafią aż tak dobrze udawać? A może to my nie dostrzegamy sygnałów ostrzegawczych? A może po prostu nie chcemy ich zauważyć?
Nadszedł dzień, w którym Ciara powiedziała: dość. Bez planu i dłuższych przygotowań spakowała kilka najpotrzebniejszych rzeczy, zabrała swoje dwie córeczki i wsiadła do samochodu. Ruszyła w nieznane – w kierunku wolności. To jednak dopiero początek jej drogi. Odejście od oprawcy to jedno, ale wytrwanie w tej decyzji i utrzymanie bezpiecznego dystansu to zupełnie inna historia.
Bliscy są daleko, oszczędności szybko się kurczą, system nie ułatwia, a głosy w głowie stają się coraz głośniejsze. Pojawiają się wątpliwości. Może przesadzała? Może wszystko sobie wyobraziła? Przecież Ryan nigdy jej nie uderzył…
Gniazdo to poruszająca opowieść o drodze do wolności, samodzielności i poczucia bezpieczeństwa po doświadczeniu przemocy w związku. Często myślimy, że skoro nie ma śladów na ciele, nie ma też przemocy. Tymczasem rany istnieją – tylko nie widać ich gołym okiem. Ciało pamięta wszystko. Przemoc emocjonalna, ekonomiczna czy seksualna bywa bagatelizowana i wypierana. Trudniej ją dostrzec, a jeszcze trudniej odejść od osoby, która ją stosuje. Dotyczy to nie tylko relacji romantycznych.
Początkowo główna bohaterka może irytować. Jej zachowania można odbierać jako naiwne czy niedojrzałe. Jednak z każdym kolejnym rozdziałem perspektywa czytelnika się zmienia. Zamiast oceniania pojawia się empatia, zrozumienie, współczucie i szok. Trudno uwierzyć, jak ogromna jest siła manipulacji i przemocy psychicznej, zwłaszcza gdy dotyka osoby wrażliwej, empatycznej, po przejściach. Jeszcze boleśniej jest wtedy, gdy krzywdę wyrządza najbliższa osoba.
Ciara nie zauważyła momentu, w którym jej życie tak bardzo się zmieniło. Kiedy zmienił się jej mąż. Szybki ślub, pierwsza ciąża, potem kolejna – wszystko działo się tak szybko, że zabrakło przestrzeni na refleksję nad własnymi potrzebami. Czy Ryan był odpowiednim partnerem? Czego sama chciała od życia? Pojawiły się dzieci, obowiązki, zmęczenie, rutyna i pragnienie utrzymania rodziny. Była coraz bardziej samotna, wyczerpana i odcięta od pieniędzy. Usprawiedliwiała kolejne sygnały ostrzegawcze, próbując zachować obraz rodziny, który nosiła w swojej głowie. Jednak w głębi serca czuła i wiedziała.
Autorka bardzo umiejętnie pokazuje, jak działa przemoc emocjonalna, finansowa i seksualna. Wyjaśnia mechanizmy manipulacji oraz reakcje ofiary. Jako czytelnicy widzimy sytuację z boku i na chłodno. Osoba uwikłana w przemoc sama już nie wie co czuje. Zatraca własną tożsamość. W książce widać też, jak duży wpływ mają wzorce wyniesione z domu rodzinnego, środowisko, w którym dorastaliśmy, oraz przekonania religijne. Patrząc na rodziców Ryana możemy podejrzewać skąd u niego takie a nie inne zachowania.
Ciara miała ogromne szczęście, że jej rodzina – mimo dzielącej ich odległości – wsparła ją w najtrudniejszych chwilach. Odnalazła też przyjaciół w najmniej spodziewanym momencie. Historia poruszająca, ściskająca za serce, a jednocześnie taka, od której trudno się oderwać. Bardzo potrzebna lektura.
„Oczywiście, jest jeszcze ciało, które pamięta najdłużej i wybacza najpóźniej”
„On jednak nie reaguje, nie odpowiada. Ciara czuje się uwięziona w tym nieracjonalnym świecie jak ze snu, jej ciało działa automatycznie, struny głosowe ma odcięte.”
„Wszystko inne można zniekształcić ale ciało zna prawdę”
Agnieszka Płuciennik · lip 2026 o 8:31 am
Gdy w pierwszej chwili zobaczyłam okładkę książki „Gniazdo” poczułam pewnego rodzaju dyskomfort. Kobieta bez twarzy, niby cieleśnie istnieje, ale nie ma wzroku, nie ma głosu. Nie istnieje.
Książka opowiada historię Ciary Fay, młodej kobiety z dwójką dzieci, która postanawia z dnia na dzień uciec od męża, który stosuje wobec niej przemoc psychiczną. Ten rodzaj przemocy nie jest tak widoczny z zewnątrz jak oznaki pobicia i znęcania fizycznego. Jest mniej uchwytna, ale często zostawia ślady głębsze od przemocy fizycznej.
Ciara przez lata życia z Ryanem często go usprawiedliwia, nie wierzy samej sobie i jest zaplątana niczym w pajęczą sieć w relację ze swoim mężem. Postanawia jednak, dla dobra swoich córek oraz własnego, raz na zawsze odciąć się od swojego dotychczasowego życia i zacząć budować je na nowo. Napotyka po drodze wiele trudności, zarówno systemowych, jak i ludzkich. Nagła utrata dachu nad głową prowadzi ją do miejsc, gdzie poznaje dobrych ludzi, chcących jej pomóc.
Powieść podzielona jest na pory roku i opowiada półtora roku z życia Ciary.
„Gniazdo” to książka pełna uczuć, emocjonalnie trudna i wymagająca. Jednak niezwykle ważna. Pozwala oddać głos tak wielu osobom doświadczającym podobnych sytuacji. Dać im nadzieję.
Autorka Roisin O’Donnell z wrażliwością oraz wnikliwością opowiada losy Ciary. Jest to jej debiutancka powieść i została nominowana do Women’s Prize For Fiction 2025.
Anseo
Anseo agus anois
♪ „Se” Djavan