„Ogród rozpaczy ziemskich” Beatriz Serrano to na wskroś współczesna opowieść o pokoleniu 30-latków, którzy z pozoru mają wszystko.
O czym jest „Ogród rozpaczy ziemskich” Beatriz Serrano?

To jednocześnie zabawna i niepokojąca historia o kulturze pracy, która dyktuje rytm życia, o wypaleniu zawodowym i o przerażająco płytkich relacjach, jakie nawiązujemy w biurze.
Marisa ma 32 lata, mieszka w eleganckim mieszkaniu w Madrycie, pracuje na wysokim stanowisku w branży kreatywnej i potrafi wydać 140 euro robiąc zakupy na jedną kolację.
Marisa ma również ataki paniki na dźwięk budzika, płacze pod prysznicem, ogląda zapętlone kanały na youtubie, żeby zasnąć i łyka tabletki uspokajające przed wyjściem do pracy.
Z zewnątrz życie Marisy wygląda jak godny pozazdroszczenia feed na Instagramie. W środku zieje coraz większą pustką, której nie jest w stanie wypełnić ani nowa kwiecista sukienka, ani wakacje na Teneryfie.
„Kilka lat temu zdecydowałam się na terapię, bo zaczęłam mieć ataki paniki za każdym razem, gdy dzwonił budzik – ten polarny alarm przyprawiał mnie o ucisk w klatce piersiowej. Nie każdego ranka odczucie było takie samo: czasami czułam się tak, jakby gdzieś w mostku utknęło mi ziarenko ciecierzycy, a czasem tak, jakby niewidzialna ręka ściskała mnie za serce.”
Dlaczego wybrałam „Ogród rozpaczy ziemskich” do Klubu?


Ponieważ „Ogród rozpaczy ziemskich” Beatriz Serrano porusza tematy, które coraz głośniej wybrzmiewają wśród wypalonych zawodowo millenialsów: depresję, brak pogłębionych relacji i czasu na ich nawiązywanie, a także wstyd i niezrozumienie, z którymi trzeba się mierzyć, gdy z pozoru idealne życie zaczyna przytłaczać.
Historię Marisy czyta się trochę z uśmiechem, a trochę jednak ze ściskiem w gardle. A jej zakończenie jest jak wake up call w krzywym zwierciadle. Daje do myślenia.
Sceny, które zapamiętam:
- cały wyjazd integracyjny, ale szczególnie scenę z paintballu z Maliką i prezentację Marisy
- wymianę maili między współpracownikami
- ostatnią rozmowę Marisy z szefem
Klubowiczki o „Ogrodzie rozpaczy ziemskich rozpaczy” na gorąco
„Skończyłam, podobała mi się, bardzo dobrze i szybko mi się czytała, ale też przygnębiła mnie. Dużo tam zdań wyjętych z mojej głowy, dużo prawd o trybach, w jakich żyjemy.”
Julia
„Historia Marisy bardzo mnie poruszyła, klimat zawodowy jest mi bardzo bliski, bo pracuję w agencji marketingowej. Książkę czytało mi się bardzo lekko i szybko, ale mimo to miałam mnóstwo refleksji i zatrzymania na temat pędu życia i tego ile czasu poświęcamy pracy zawodowej…Przez większość rozdziałów miałam Marisę wręcz ochotę przytulić i jej pomóc, ale końcówka książki akurat mnie mocno zaniepokoiła i hm…rozzłościła.”
Marzena
„Korporacja opisana w punkt! Co jak co, ale te przemówienia na imprezie firmowej mnie najbardziej rozbawiły – myślę, że właśnie tyle jest nad nimi namysłu, ile miała Marisa. Podoba mi się też ponownie odkryta relacja Eleny i Marisy”
Kasia
Więcej recenzji znajdziesz na dole strony.
O czym rozmawiałyśmy na spotkaniu klubowym?


Na spotkaniu klubowym zastanawiałyśmy się jakie uczuciach wzbudziła w nas Marisa, porównywałyśmy korpo-świat przedstawiony w książce z naszymi doświadczeniami i dzieliłyśmy się historiami z naszego zawodowego życia.
Wiele wypowiedzi Klubowiczek było bardzo poruszających. Nie przypuszczałam, że akurat to spotkanie tak bardzo wejdzie mi pod skórę.
Wypalenie zawodowe i jego konsekwencje to bardzo ważny i aktualny temat i cieszę się, że mogłyśmy wygadać się w bezpiecznej i wspierającej klubowej atmosferze.
Pobierz kartę „Ogrodu rozpaczy ziemskich” z Book Journala Klubu Czułej Czytelniczki

Jeśli spodobał Ci się „Ogród rozpaczy ziemskich” przeczytaj również:
„Yellowface” Rebecci F. Kuang, Książke Stycznia 2024 r. w Klubie Czułej Czytelniczki.
To pokręcona i pełna dram historia, od której nie sposób się oderwać.. Opowiada o ciemnej stronie wydawania książek, inbach w social mediach i cancel culture. Porusza kwestie tożsamości kulturowej, rasizmu i przywłaszczenia.
Tutaj przeczytasz więcej o „Yellowface”.

Wydawnictwo Znak
Tłumaczenie Ewa Ratajczyk

9 komentarzy
Katarzynapogodzinach · wrz 2025 o 6:05 pm
Uszanowanko. Wieczorową porą zapraszam na moją opinię o Ogrodzie rozpaczy ziemskich [książka września KCZ]. Przede wszystkim na spotkaniu uznałyśmy, że odbiór tej pozycji będzie zależny od wykonywanego zawodu.
Co mnie urzekło?. Przede wszystkim aktualność poruszanych zagadnień społecznych związanych z funkcjonowaniem w grupie. Na plan pierwszy wysuwają się pozorne próby zachowania równowagi życiowej (sławetny work life balance). Szczególnie widać to w szeroko rozbudowanym wątku wypalenia zawodowego- czy też silnej depresji podyktowanej pracą w korpo. Fajnie, że autorka próbuje dotknąć sytuacji kobiet na rynku pracy- szczególnie związanej z motywem matki powracające na rynek pracy.
Niestety główna bohaterka- Marisa bardzo mnie “irytowała” swoją postawą. Za bardzo poddała się swojej melancholii. Kobieta próbuje walczyć z depresją przy pomocy farmakologii, ale niestety bez wsparcia terapeuty- odnosi to odwrotny skutek. Zakończenie niestety rozczarowuje. Jest trochę urwane w połowie. Nie mniej jednak książka została napisana przystępnym językiem, dobrze się czyta. Dodatkowo jest ciekawą aczkolwiek, gorzką pigułką- próbą, zdiagnozowania współczesnego pokolenia, które jest zagubione oraz szuka swojego miejsca w świecie a przy tym wszystkim nie wykorzystuje swojego potencjału.
Finalnie 7/10
Agnieszka Banasik · paź 2025 o 7:53 am
„Ogród rozpaczy ziemskich” to powieść, która zdążyła już wzbudzić żywe emocje. Dziennikarka i pisarka Beatriz Serrano kreśli w niej portret współczesnej młodej kobiety, Marisy, która z pozoru ma wszystko, czego można pragnąć: ciekawą, kreatywną pracę, mieszkanie w modnej dzielnicy, dostęp do życia miejskiego i kulturalnych atrakcji.
Serrano z niezwykłą trafnością oddaje uczucia bliskie wielu z nas – poczucie pustki, wewnętrzny niepokój i lęk, że życie, nawet jeśli z zewnątrz wygląda idealnie, nie daje prawdziwego spełnienia. Autorka łączy dramat z ironią, autoironią i czarnym humorem, dzięki czemu książka nie przytłacza ciężarem tematów takich jak depresja czy alienacja. Zamiast tego ukazuje napięcie pomiędzy społecznymi oczekiwaniami – sukcesem zawodowym, statusem, wizerunkiem – a realnym doświadczeniem emocjonalnym. Wątki związane z mediami społecznościowymi, kulturą miejską i pracą twórczą składają się na sugestywny obraz pokolenia milenialsów, dla którego materialne osiągnięcia nie zawsze przekładają się na poczucie szczęścia.
Choć obserwacje Serrano są często celne, zdarza się, że autorka pozostaje raczej na powierzchni emocji – opisuje ich atmosferę i objawy, nie zawsze jednak sięgając do głębszych przyczyn czy oferując psychologiczną perspektywę. Powieść nie prowadzi też do wyraźnego rozwiązania – brak w niej happy endu czy katharsis. To raczej mozaika myśli i momentów, fragmentaryczny zapis wewnętrznego doświadczenia.
„Ogród rozpaczy ziemskich” to lektura wartościowa dla czytelników poszukujących literatury, która nie boi się zadawać trudnych pytań i zamiast prostych odpowiedzi oferuje refleksję. To książka, która pozostaje w pamięci – nie dzięki spektakularnej fabule, lecz poprzez emocje, które rezonują, i obrazy, w których łatwo odnaleźć własne doświadczenia.
Sylwia Duda · paź 2025 o 4:41 am
Marisa, nasza koleżanka z biura, z pracy.
Jednych ta postać może irytować, bo jak można narzekać, jeśli ma się stabilną pracę, jasno wytyczoną ścieżkę kariery, spory przelew na koncie co miesiąc.
Inni będą współczuć dziewczynie powierzchownych i fałszywych relacji, samotnych kolacji, braku celu w życiu.
Czy to środowisko pracy tak na nią wpływa? Nie jest w tym miejscu, w którym być powinna? Czy to może charakter bohaterki sprawia problemy?
Nie czytałam jeszcze żadnej książki poruszającej temat wypalenia zawodowego. Podobała mi się współczesność, realia tej historii. Muszę przyznać, że początek mnie przytłoczył, ale zakończenie zmieniło obraz tej sytuacji.
Opisana w książce kultura pracy w korporacji wzbudza silne emocje. Mam wiele przemyśleń na temat naszej bohaterki. Czy można tak oddać siebie, by dopasować się do ogółu i mieć spokój? Jaką wartość wnosiła praca w życie Marisy- warto przeczytać tę książkę, by nie dać się popularnym błędom zawodowego życia.
***Zapytaj jutro kolezankę w pracy nie o to co słychać, ale jak się czuje.
Karolina Sawka · paź 2025 o 4:46 am
„Myślę o wszystkich momentach, w których czujemy się samotni, dopóki nie pojawi się – kiedy najmniej się tego spodziewamy – ktoś, kto sprawi, że poczujemy się częścią czegoś większego. Jakbyśmy w końcu dotarli do Itaki.”
—
Marisa mieszka w tętniącym życiem Madrycie, lubi dobrze zjeść, namiętnie ogląda wszystko, co znajdzie na YouTube i ciężko jej funkcjonować bez leków na uspokojenie. Ale to co najbardziej istotne – Marisa pracuje w korporacji, której szczerze nie cierpi.
„Ogród rozpaczy ziemskich” (9/10) przeczytałam w dwa dni. Choć z pozoru niewiele się dzieje, to fabuła wciągnęła mnie od pierwszych zdań. Utożsamiałam się z 32-letnią główną bohaterką, myślę, że w poza fikcyjnym życiu mogłybyśmy się zaprzyjaźnić.
To historia o braku sensu w życiu, o depresji, zaburzeniach lękowych i braku sił, by coś zmienić. Na spotkaniu Klubu Czułej Czytelniczki rozmawiałyśmy o tym, dlaczego Marisa nie „weźmie się w garść” i woli, żeby stała jej się jakaś krzywda, która wyzwoli ją z korporacyjnego marazmu.
I właśnie o to w tej książce chodzi: o pokazanie, że nie zawsze się da, że czasem jesteśmy po prostu bezradni.
To książka, która ma być ostrzeżeniem, żeby nie dopuścić do takiej sytuacji, do jakiej dopuściła Marisa.
Jak dla mnie – jestem bardzo na tak. Potrzebujemy takich historii, takich postaci, żeby zastanowić się nad tym, co dzieje się w naszym życiu.
Czytając tę książkę miałam też refleksję, że mam niezwykłe szczęście, że kocham swoją pracę, że wybrałam taką życiową drogę, która sprawia mi przyjemność i satysfakcję.
Książkę polecam wszystkim i apeluję o spojrzenie na główną bohaterkę życzliwym okiem 😊
Iwona Izdebska · paź 2025 o 1:30 pm
📌Tytuł: Ogród rozpaczy ziemskich
📌Autor: Beatriz Serrano
📌Wydawnictwo: Wydawnictwo Znak @wydawnictwoznakpl
📌Ilość stron: 316
📌Rok wydania: 2025
📌Gatunek: Literatura piękna obca
55/2025
Sięgnęłam po tę książkę, ponieważ jest to książka miesiąca wrzesień w Klubie Czułej Czytelniczki. I jak zwykle się nie zawiodłam 🙂
Bardzo mi się podobała.
Książka opowiada o Marisie, kobiecie która ma 32 lata, mieszka sama w Madrycie, ma teoretycznie świetną pracę i dobre życie. Od 8 lat pracuje w agencji reklamowej.
Powieść jest napisana bardzo lekko dzięki czemu bardzo szybko się ją czyta, pozycja która smuci i bawi jednocześnie. Pisana w pierwszej osobie sprawia, że łatwo jest się wczuć w rolę głównej bohaterki.
Autorka czasem szczerze i bezlitośnie filetuje i obnarza główną bohaterkę z jej leków, radości i bolączek. Pokazujac jak można dać się oszukać pozorom idealnego życia, szczególnie teraz kiedy mamy świat mediów społecznościowych, który nas mami.
Jak łatwo zapaść na depresję czy wypalenie zawodowe jednoczenie nie wysyłając niepokojących sygnałów do bliskich i zachowując “dobry humor”?
Ten dobry humor zdecydowanie podobał mi się w tej książce najbardziej. Chociaż pierwsze strony nie do końca wskazywały, że będzie się z czego śmiać 🙂
polecam, sprawdźcie sami ❤️
Ewa Podgórna-Kopciuch · paź 2025 o 8:55 am
Jestem zdecydowanie na tak. Warto ją przeczytać. Czy nie przedstawia ona życia wielu trzydziestolatków robiących tzw. karierę? Dobra praca, wysokie zarobki. Własne mieszkanie, żadnych zobowiązań. Brak rodziny, potrzeby cielesne zaspokojane z sąsiadem. Żyć nie umierać.
Ale coś tu zgrzyta. Bo czemu rano przed pracą wybuchasz płaczem, czemu musisz sięgnąć po tabletki, by przeżyć dzień. Dlaczego zasypiasz tylko po obejrzeniu filmików na YouTube? Czy naprawdę to jest życie, którym chcesz żyć? I twoim ratunkiem może być wpadnięcie pod samochód?
Autorka sprawnie ukazuje to codzienne życie z jego drugim, bardzo bolesnym dnem. Dużo tu humoru, ironii i smutku. Bohaterka nie jest mi bardzo bliska, ale rozumiem ją. Też chciałabym się wyrwać z tego błędnego koła, choć może nie tak jak ona.
Uważam, że książka, mimo swej lekkości, jest ważna. Porusza bardzo aktualne problemy wielu młodych ludzi. Samotność, wyścig szczurów, hipokryzja, absurdy i iluzje- z tym wielu musi się mierzyć. I może trzeba się czasem zastanowić czy warto?
Martyna Głownia · paź 2025 o 1:23 pm
Marise ma wszystko, co według większości powinno ją uszczęśliwiać: pracę, stabilność, codzienną rutynę, mieszkanie i seksownego przyjaciela. A jednak każdego dnia coraz bardziej czuje, że coś w niej gaśnie. Zmęczenie, brak sensu, wypalenie, które rozlewa się po życiu jak powolny cień.
To nie jest książka, w której dużo się dzieje. To raczej spokojna, chwilami bolesna obserwacja tego, jak wygląda życie, gdy przestaje nas cieszyć. O codzienności, która potrafi przytłoczyć, i o tym, jak trudno znaleźć w sobie odwagę, żeby coś zmienić.
Czytając ją, mocno czułam Marise bo sięgnęłam po tę książkę akurat wtedy, gdy sama wracałam do pracy po miesięcznej przerwie i walczyłam ze sobą, czy naprawdę chcę znów w to wejść, czy to już, czy wystarczająco odpoczęłam i czy to już czy jednak poczekać jeszcze miesiąc. I chyba dlatego te emocje były dla mnie aż tak prawdziwe.
Nie do końca kupiła mnie końcówka — coś tam mi zgrzytnęło, może zbyt nagle, może za lekko, może zbyt dziwnie, jakby autorka nie chciała już drążyć. Ale mimo tego zostawiła mnie z dużym wiadrem refleksji i utwierdzeniem, że trzeba walczyć o siebie.
„Nikt nie jest w stanie zmienić świata, trzeba się jedynie starać o to, żeby świat za bardzo nas nie zmienił.”
Kasia · paź 2025 o 12:22 pm
Ogród rozpaczy ziemskich
Beatriz Serrano
Czytając Ogród rozpaczy ziemskich Beatriz Serrano, ubawiłam się do łez. Z kogo się śmiałam? Z siebie. A potem nad sobą zapłakałam.
Marisa, na pierwszy rzut oka, prowadzi bardzo udane życie. Ma dobrą, kreatywną pracę w branży reklamowej, jest bystra, dowcipna, niezobowiązująco spotyka się z sąsiadem. Reguły korporacyjnej gry zna bezbłędnie – wie, jak sprawiać wrażenie zapracowanej, choć większość czasu spędza na surfowaniu po YouTubie.
Poranki zaczyna od leków na uspokojenie i od wizualizowania sobie różnych zdarzeń, które uniemożliwiają jej dotarcie do pracy. Bo Marisa swojej pracy nienawidzi. Jak sama mówi:
„Ani lekarz rodzinny, ani później terapeuta nigdy nie zrozumieli, że o stres przyprawiała mnie nie sama praca, choć usiłowałam im to wyjaśnić, ale to, że muszę pracować.”
Marisę niemal fizycznie dobija fasadowość i ułuda codziennych obowiązków. To tym bardziej smutne, że wszystko inne w jej życiu okazuje się równie puste i samotne.
W Ogrodzie… odnajdzie się każdy, kto choć raz uczestniczył w spotkaniu, które mogło być mailem, pisał raport do szuflady albo brał udział w integracji, z której każda minuta była nieodżałowaną stratą.Odnajdą się w niej też ci, których dopadło wypalenie zawodowe, ci, którzy chcieliby od pracy czegoś więcej, ale nie widzą sensu w swojej bull**** job.
Serrano obnaża wszystkie absurdy korporacyjnego świata i pokazuje, co robi z nami bezrefleksyjne oddanie pracy. Jaką pustkę próbujemy nią wypełnić i jakie sensy przypisujemy czemuś, co sensu często nie ma. Autorka robi to w doskonałym, błyskotliwie zabawnym stylu. Historia nie przytłacza, choć Serrano punktuje wszystko bezlitośnie. Pokazuje, że jesteśmy tylko trybikami w maszynie, a gdy jeden wypadnie, natychmiast znajdzie się nowy – z entuzjazmem, który albo zgaśnie, albo przerodzi się w cynizm.
Wielki ukłon należy się tłumaczce, Ewie Ratajczyk, za tytuł – parafrazę obrazu Hieronima Boscha Ogród rozkoszy ziemskich, mówiącego o zmysłowych radościach i jednym z grzechów głównych – rozpusty.
To właśnie przed tym obrazem Marisa lubi siadać w muzeum, gdy życie przyciska ją zbyt mocno. Bosch za pomocą symboli ukrył w dziele ówczesne przysłowia, powiedzenia i piosenki. Serrano robi podobnie – pod codziennymi scenami i sloganami współczesności chowa prawdy o nas samych, o naszych złudzeniach i potrzebie, by było inaczej.
Ogród rozpaczy ziemskich to satyra na pracę, w której niby coś robimy, ale jesteśmy jak Excel z błędem w formule. To książka, która śmieje się z naszego zmęczenia światem – ale robi to z czułością. Serrano nie moralizuje, nie daje recept, tylko pokazuje lustro. A w tym lustrze, przeglądamy się z kubkiem zimnej kawy, otwartym Slackiem i pytaniem: „czy to już czas, żeby rzucić wszystko i wyjechać w Bieszczady?”.
Anna Gąsiorowska · paź 2025 o 10:12 am
Czas na zaległą recenzję książki września w @klubczulejczytelniczki 🩵
Są takie sytuacje i tematy, które wzbudzają empatię i współczucie. Wypalenie zawodowe (szeroko pojęte) – do takich nie należy. Praca postrzegana jest jako obowiązek a narzekanie na nią jako niedopuszczalne. Zwłaszcza gdy wiąże się ona z wyższymi zarobkami i nie należy do męczących fizycznie. Niestety nawet dobrze płatna praca może wykańczać. Każdy z nas jest inny. Ma inną wrażliwość, psychikę i inne doświadczenia, które go ukształtowały.
“Ogród rozpaczy ziemskich” to historia o wypaleniu zawodowym i tkwieniu w błędnym kole. O byciu między młotem a kowadłem każdego dnia. Bardzo polubiłam Marisę, mimo początkowego sceptycyzmu. Jej sarkastyczny język i poczucie humoru odebrałam jako śmiech przez łzy. Ciche wołanie o pomoc. Dziewczyna z małej wioski pragnąca spełniać swoje marzenia i robić karierę, utknęła w mieszczańskiej dżungli pełnej korpo szczurów. Maski, iluzje, udawanie i robienie wszystkiego na pokaz. Większość korporacji tylko udaje, że jest ukierunkowana na dobro pracowników. E-Maile dobrostanie psychicznym i dbaniu o “work life balance” to najczęściej odgórny nakaz utrzymania pozorów. Jako osoba, która pracowała w kilku globalnych korpo niestety mogę się pod tym podpisać.
Marisa próbowała “jakoś” żyć, dzień za dniem. Znalazła własne mechanizmy i metody na przetrwanie. Nie były ani zdrowe ani korzystne ale działału tu i teraz. Uzależniła się od nich. Druga połowa książki wydała mi się naprawdę smutna a moja wyrozumiałość i współczucie dla Marisy rosły. Byłam kiedyś w podobnym miejscu. Uczucie bezsilności, beznadziei, presji, braku perspektyw i wstydu. Bo przecież powinnam się cieszyć, że w ogóle mam pracę. Bo inni mają gorzej. Bo jestem słaba. Zakończenie na plus. Mimo powagi sytuacji – Marisa w końcu zaznała spokoju i odetchnęła z ulgą. Ogromny ciężar spadł z jej barków. Poczuła się….wolna. Dostała od losu szansę na poznanie samej siebie. Książkę czytało się szybko. Najpierw się uśmiałam, żeby potem się wzruszyć.
Praca to nie “tylko” część naszego życia. Może mieć ogromny wpływ na każdą sferę naszego życia. Stawiajcie siebie zawsze na pierwszym miejscu. Żadne pieniądze nie są warte utraty zdrowia🙏🏻