Klubowa recenzentka: Martyna Głownia

Czasami czytam książki, przy których zastanawiam się nad fabułą. Przy niektórych analizuję bohaterów… A potem wpada Anielka i ja siedzę z książką w ręku, próbując rozkminić, skąd właściwie Sylwia bierze te wszystkie pomysły 🤣

No serio, bo im dalej brnę w przygody Anielki, tym bardziej jestem PEWNA, że gdzieś istnieje tajemniczy, magiczny magazyn pełen absurdów, potworów, zwariowanych przygód i szalonych zwrotów akcji, do którego dostęp ma wyłącznie Sylwia Dec 🤣

W drugiej cześci ponownie trafiamy do świata, w którym wszystko może się wydarzyć… I zazwyczaj właśnie to wszystko się wydarza 🤣❤️

Jest zabawnie, dynamicznie, momentami kompletnie szalenie, ale jednocześnie z tą charakterystyczną lekkością i frajdą.

Oczywiście miałam przyjemność, jeszcze przed premierą, posłuchać kilku fragmentów książki podczas środowego pisania u Makulskiej. I już wtedy wiedziałam, że będzie to kolejna podróż przez wyobraźnię, która nie uznaje ŻADNYCH ograniczeń 🤣 I naprawdę, pisząc żadnych, mam na myśli ŻADNYCH 🤣❤️

Niezmiennie zachwyca mnie kreatywność Deca. Bo o ile wiele osób potrafi wymyślić ciekawą historię, tak stworzenie świata, w którym chaos, humor i fantazja współpracują ze sobą tak naturalnie, to już zupełnie inna para kaloszy 🤭

No i oczywiście nie mogę nie wspomnieć o Grażynie 🐈‍⬛ który pozostaje moją ulubioną gwiazdą tej serii i nie zamierzam udawać, że tak nie jest kierowniczkooo 🤭😎

Jeśli więc macie ochotę na historię pełną wyobraźni, nieoczywistych pomysłów, chaosu, pościgów i wybuchów, oraz bohaterów, którzy potrafią wywołać uśmiech nawet po ciężkim dniu, to Anielka po raz kolejny zaprasza do swojego zwariowanego świata.

Jestem niesamowicie ciekawa ile jeszcze pomysłów mieści się w głowie Sylwii? Bo mam wrażenie, że to studnia bez dna 💜