Osadzony w latach 60-tych w Holandii kameralny dramat rodzinny, w którym napięcie można KROIĆ NO-ŻEM!
Samotna Isabel obsesyjnie utrzymuje porządek w domu odziedziczonym po matce. Poleruje rodowe srebra, nakręca zegary, pilnuje, żeby wszystko trwało na swoim miejscu w niezmienionym kształcie. Jej pedantyczna bańka pęka, gdy do posiadłości przyjeżdża (i na jakiś czas zostaje) dziewczyna brata Isabel, Eva. Głośna, chaotyczna i irytująco swobodna Eva uosabia wszystko, czego Isabel nie-na-widzi. Relacja obu kobiet zaczyna się od wzajemnej niechęci, ale z czasem ewoluuje w wzajemną fascynację i…. namiętność! A potem okazuje się, że Eva wcale nie nie trafiła do Isabel przypadkiem, a dom, który dzielą skrywa mroczną historię.
Yael powoli dawkuje napięcie, z każdym rozdziałem czuć, że COŚ wisi w powietrzu, ale i tak nie domyślisz, się CO (ja się nie domyśliłam!).
“W dobrych rękach” w 2024 r. trafiła na krótką listę Nagrody Bookera, a w 2025 r. została uhonorowana nagrodą Women’s Prize for Fiction.
Czytając recenzje w sieci mam wrażenie, że wywołuje skrajne opinie – albo się ją pochłania, albo porzuca w połowie (a szkoda!).

0 komentarzy