Z moich notatek: pięknie napisana, krótka, płynie wolno, ale daje do myślenia.
Luna jest cicho, bo nie wypada krzyczeć, płakać, narzekać, mówić co działo się w domu z ojcem, z matką, z bratem.
Theo jest cicho, bo nikt nie rozumie jego łamanej polszczyzny, bo i tak nie ma jak przebić się przez mur niedostępności Luny i jeszcze dlatego, że wciąż próbuje się znieczulić, odciąć od czucia za bardzo.
I jest jeszcze Miśka. Nieskomplikowana i głośna na zewnątrz, ale nieposkładana w środku. Nikt nikt nie wie czego Miśka tak naprawdę chce.
Luna i Theo są małżeństwem, a Miśka koleżankuje się z Luną. To brzmi jak zapowiedź historii “on ucieka z jej przyjaciółką”, ale (na szczęście) tak nie jest.
Za to cała trójka ucieka latem z miasta, żeby wyremontować odziedziczoną przez przypadek starą szkołę we wsi o sugestywnej nazwie Nieroby.
Nie trafia do Klub, bo wydana w 2022, a do Klubu bierzemy maks dwulatki. Za późno na nią trafiłam.
Wydawnictwo Cyranka
