<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	
	>
<channel>
	<title>
	Komentarze do: Kiedy byłyśmy ptakami &#8211; Ayanna Lloyd Banwo	</title>
	<atom:link href="https://klubczulejczytelniczki.pl/kiedy-bylysmy-ptakami-banwo-ayanna-lloyd/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://klubczulejczytelniczki.pl/kiedy-bylysmy-ptakami-banwo-ayanna-lloyd/</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Tue, 27 Jan 2026 17:28:34 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=7.0.4</generator>
	<item>
		<title>
		Autor: Aga Szukuć		</title>
		<link>https://klubczulejczytelniczki.pl/kiedy-bylysmy-ptakami-banwo-ayanna-lloyd/#comment-151</link>

		<dc:creator><![CDATA[Aga Szukuć]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 13 Jun 2025 17:22:43 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://klubczulejczytelniczki.pl/?p=2333#comment-151</guid>

					<description><![CDATA[Gdy powieść „Kiedy byłyśmy ptakami” autorstwa pisarki z Trinidadu i Tobago trafiła w moje ręce, nie ukrywam, że byłam bardzo podekscytowana. Ayanna Lloyd Banwo była pierwszą autorką z regionu Karaibów, z której tekstami miałam się zapoznać. Okładka, jej kolory, urzekły mnie od razu, tak samo jak opis historii. Śmierć, magia, egzotyka, siła kobiet – wydawałoby się, że to coś wręcz napisane dla mnie. Niestety, język powieści i sama treść nie spełniły moich (najwidoczniej zbyt wysokich) oczekiwań. 

Na samym początku muszę podkreślić, że powieść ta reprezentuje konkretny kontekst kulturowy i być może to utrudniało mi odbiór. Odwiedziłam Karaiby jako turystka, ale nie orientuję się dobrze w lokalnych zwyczajach, konwenansach i tak jak łatwo przychodzi mi czytać pozycje z Japonii, krajów skandynawskich czy Oceanii, tu naprawdę nie mogłam się odnaleźć. Bardzo rozpraszał mnie rytm słów, dziwna gramatyka, sposób wypowiedzi. Być może powinnam była sięgnąć po „Kiedy byłyśmy ptakami” w wersji angielskiej. Rozczarował mnie też przebieg związku głównych bohaterów, ta miłość niby „silniejsza od śmierci” wydała mi się mało autentyczna, płytka, Darwin był w tej historii na doczepkę. W ogóle miałam wrażenie, że w tej powieści mężczyźni pojawiają się bez konkretnego powodu i celu.

Ale, żeby nie był to tylko stek moich narzekań. Same opisy były piękne. Chciałabym znaleźć się w domu Yejide, usłyszeć legendy wypowiedziane ustami jej przodków. Chętnie też powłóczyłabym się po cmentarzu w Port Angeles. Książka ta daje nam też okazję do zapoznania się z kulturą rastafarian. Przed lekturą „Kiedy byłyśmy ptakami” nie wiedziałam, na przykład, o podejściu wyznawców ruchu Rastafari do śmierci, martwych ciał czy choćby obcinania włosów. Mogłam też się przekonać, że korupcja ma się niestety dobrze na całym świecie.

Banwo pięknie ukazała też związek kobiet z naturą, życiem i śmiercią. Choć w społeczeństwie kobiety i mężczyźni żyją i współpracują razem, to kobiety niosą życie i (przynajmniej w rodzinie Bernard) żegnają nas po śmierci. Powieść ta to ukłon w stronę kobiecej mocy, ale i darów, które dziedziczymy, bez względu na to czy tego chcemy. Jesteśmy częścią większej historii, nosimy na sobie znamiona przeżyć i błędów tych, którzy byli przed nami. Z pewnością powieść ta trafi do osób, które lubią skomplikowane historie rodzinne, bo Petronella i Yejide to zdecydowanie para, która nie potrafi się komunikować, nawet po śmierci.

„Kiedy byłyśmy ptakami” to książka oryginalna, ale pewnie drugi raz jej nie przeczytam. Jeśli chodzi o śmierć chyba bliżej mi do amerykańskiego gotyku lub angielskich opowieści grozy niż karaibskich legend.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Gdy powieść „Kiedy byłyśmy ptakami” autorstwa pisarki z Trinidadu i Tobago trafiła w moje ręce, nie ukrywam, że byłam bardzo podekscytowana. Ayanna Lloyd Banwo była pierwszą autorką z regionu Karaibów, z której tekstami miałam się zapoznać. Okładka, jej kolory, urzekły mnie od razu, tak samo jak opis historii. Śmierć, magia, egzotyka, siła kobiet – wydawałoby się, że to coś wręcz napisane dla mnie. Niestety, język powieści i sama treść nie spełniły moich (najwidoczniej zbyt wysokich) oczekiwań. </p>
<p>Na samym początku muszę podkreślić, że powieść ta reprezentuje konkretny kontekst kulturowy i być może to utrudniało mi odbiór. Odwiedziłam Karaiby jako turystka, ale nie orientuję się dobrze w lokalnych zwyczajach, konwenansach i tak jak łatwo przychodzi mi czytać pozycje z Japonii, krajów skandynawskich czy Oceanii, tu naprawdę nie mogłam się odnaleźć. Bardzo rozpraszał mnie rytm słów, dziwna gramatyka, sposób wypowiedzi. Być może powinnam była sięgnąć po „Kiedy byłyśmy ptakami” w wersji angielskiej. Rozczarował mnie też przebieg związku głównych bohaterów, ta miłość niby „silniejsza od śmierci” wydała mi się mało autentyczna, płytka, Darwin był w tej historii na doczepkę. W ogóle miałam wrażenie, że w tej powieści mężczyźni pojawiają się bez konkretnego powodu i celu.</p>
<p>Ale, żeby nie był to tylko stek moich narzekań. Same opisy były piękne. Chciałabym znaleźć się w domu Yejide, usłyszeć legendy wypowiedziane ustami jej przodków. Chętnie też powłóczyłabym się po cmentarzu w Port Angeles. Książka ta daje nam też okazję do zapoznania się z kulturą rastafarian. Przed lekturą „Kiedy byłyśmy ptakami” nie wiedziałam, na przykład, o podejściu wyznawców ruchu Rastafari do śmierci, martwych ciał czy choćby obcinania włosów. Mogłam też się przekonać, że korupcja ma się niestety dobrze na całym świecie.</p>
<p>Banwo pięknie ukazała też związek kobiet z naturą, życiem i śmiercią. Choć w społeczeństwie kobiety i mężczyźni żyją i współpracują razem, to kobiety niosą życie i (przynajmniej w rodzinie Bernard) żegnają nas po śmierci. Powieść ta to ukłon w stronę kobiecej mocy, ale i darów, które dziedziczymy, bez względu na to czy tego chcemy. Jesteśmy częścią większej historii, nosimy na sobie znamiona przeżyć i błędów tych, którzy byli przed nami. Z pewnością powieść ta trafi do osób, które lubią skomplikowane historie rodzinne, bo Petronella i Yejide to zdecydowanie para, która nie potrafi się komunikować, nawet po śmierci.</p>
<p>„Kiedy byłyśmy ptakami” to książka oryginalna, ale pewnie drugi raz jej nie przeczytam. Jeśli chodzi o śmierć chyba bliżej mi do amerykańskiego gotyku lub angielskich opowieści grozy niż karaibskich legend.</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Marta Kubiak		</title>
		<link>https://klubczulejczytelniczki.pl/kiedy-bylysmy-ptakami-banwo-ayanna-lloyd/#comment-132</link>

		<dc:creator><![CDATA[Marta Kubiak]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 25 Apr 2025 07:34:23 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://klubczulejczytelniczki.pl/?p=2333#comment-132</guid>

					<description><![CDATA[Listopadowa książka Klubu Czułej Czytelniczki przenosi nas do pełnych kolorów i tajemniczych Karaibów, gdzie magia spotyka się z codziennością. „Kiedy byłyśmy ptakami” autorstwa Ayanny Lloyd Banwo to opowieść, która wciąga od pierwszych stron, przenosząc nas w świat pełen zmysłowości i emocji.

Poznajemy Darwina, rastafarianina, który odrzuca swoją religię, łamiąc serce matce. Zamiast podążać za tradycją, decyduje się na życie, które zdaje się być sprzeczne z jego wcześniejszymi ideałami, podejmuje pracę na cmentarzu jako grabarz. Jego losy splatają się z życiem Yejide, młodej kobiety z rodu, którego członkinie potrafią komunikować się ze zmarłymi. Gdy jej matka umiera, Yejide staje przed wyzwaniem przyjęcia swojego dziedzictwa, którego nie jest gotowa zaakceptować. 

To opowieść o dorastaniu, miłości, śmierci i o tym, jak trudne może być przyjęcie roli, którą przeznaczyło dla nas życie. Historia toczy się powolnym i leniwym trybem, dając nam przy tym wytchnienie. To wszystko jest okraszone realizmem magicznym i dla mnie jest to idealna powieść do czytania pod kocykiem.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Listopadowa książka Klubu Czułej Czytelniczki przenosi nas do pełnych kolorów i tajemniczych Karaibów, gdzie magia spotyka się z codziennością. „Kiedy byłyśmy ptakami” autorstwa Ayanny Lloyd Banwo to opowieść, która wciąga od pierwszych stron, przenosząc nas w świat pełen zmysłowości i emocji.</p>
<p>Poznajemy Darwina, rastafarianina, który odrzuca swoją religię, łamiąc serce matce. Zamiast podążać za tradycją, decyduje się na życie, które zdaje się być sprzeczne z jego wcześniejszymi ideałami, podejmuje pracę na cmentarzu jako grabarz. Jego losy splatają się z życiem Yejide, młodej kobiety z rodu, którego członkinie potrafią komunikować się ze zmarłymi. Gdy jej matka umiera, Yejide staje przed wyzwaniem przyjęcia swojego dziedzictwa, którego nie jest gotowa zaakceptować. </p>
<p>To opowieść o dorastaniu, miłości, śmierci i o tym, jak trudne może być przyjęcie roli, którą przeznaczyło dla nas życie. Historia toczy się powolnym i leniwym trybem, dając nam przy tym wytchnienie. To wszystko jest okraszone realizmem magicznym i dla mnie jest to idealna powieść do czytania pod kocykiem.</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Anna Jadwiga Matelska		</title>
		<link>https://klubczulejczytelniczki.pl/kiedy-bylysmy-ptakami-banwo-ayanna-lloyd/#comment-95</link>

		<dc:creator><![CDATA[Anna Jadwiga Matelska]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 17 Dec 2024 13:00:54 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://klubczulejczytelniczki.pl/?p=2333#comment-95</guid>

					<description><![CDATA[Oniryczna karaibska opowieść bardzo w klimacie listopadowym (idealna do czytania między Świętem Zmarłych a Andrzejkami). Nie jest to raczej książka dla każdego, ale jeśli ktoś tak jak ja kocha literaturę latynoską oraz realizm magiczny, to polecam.⁣
⁣
Mamy dwójkę bohaterów: dziewczynę z matriarchalnego rodu, którego przedstawicielki od pokoleń potrafią komunikować się ze zmarłymi. Oraz młodego rastafarianina, który goli dredy i zaczyna pracę na cmentarzu, wbrew swojej religii, zabraniającej kontaktu ze zwłokami i śmiercią. Historia rozwija się pomału, ale pod koniec nabiera impetu i zakończenie trzyma w napięciu.⁣
⁣
Wiele tu intrygujących elementów, dla mnie jednym z najważniejszych było swoiste odwrócenie ról płciowych. W tej opowieści to kobiety są silne i decyzyjne, a mężczyźni pozostają figurami wspierającymi. ⁣
⁣
Choć akcja dzieje się w fikcyjnych miejscowościach, to daje całkiem ciekawy wgląd w kulturę (a właściwie miks kulturowy) Trynidadu oraz tamtejszą rzeczywistość - gdzie jak to często bywa w Latynoameryce, magia mieszka się z brutalnością i przestępczością.⁣
⁣
To był mój pierwszy kontakt z literaturą z Trynidadu i Tobago i choćby pod tym względem było to ciekawe doświadczenie czytelnicze. Niestety, choć nie miałam możliwości porównać polskiego tekstu z oryginałem, coś czuję, że tłumacz nie zrobił przysługi tej książce i karaibski dialekt go przerósł. W wielu miejscach wylapałam dziwne błędy i niezręczności językowe, które na 99% są właśnie po stronie tłumacza, a nie autorki - i przez to książka nie czyta się tak dobrze, jakby mogła. ⁣]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Oniryczna karaibska opowieść bardzo w klimacie listopadowym (idealna do czytania między Świętem Zmarłych a Andrzejkami). Nie jest to raczej książka dla każdego, ale jeśli ktoś tak jak ja kocha literaturę latynoską oraz realizm magiczny, to polecam.⁣<br />
⁣<br />
Mamy dwójkę bohaterów: dziewczynę z matriarchalnego rodu, którego przedstawicielki od pokoleń potrafią komunikować się ze zmarłymi. Oraz młodego rastafarianina, który goli dredy i zaczyna pracę na cmentarzu, wbrew swojej religii, zabraniającej kontaktu ze zwłokami i śmiercią. Historia rozwija się pomału, ale pod koniec nabiera impetu i zakończenie trzyma w napięciu.⁣<br />
⁣<br />
Wiele tu intrygujących elementów, dla mnie jednym z najważniejszych było swoiste odwrócenie ról płciowych. W tej opowieści to kobiety są silne i decyzyjne, a mężczyźni pozostają figurami wspierającymi. ⁣<br />
⁣<br />
Choć akcja dzieje się w fikcyjnych miejscowościach, to daje całkiem ciekawy wgląd w kulturę (a właściwie miks kulturowy) Trynidadu oraz tamtejszą rzeczywistość &#8211; gdzie jak to często bywa w Latynoameryce, magia mieszka się z brutalnością i przestępczością.⁣<br />
⁣<br />
To był mój pierwszy kontakt z literaturą z Trynidadu i Tobago i choćby pod tym względem było to ciekawe doświadczenie czytelnicze. Niestety, choć nie miałam możliwości porównać polskiego tekstu z oryginałem, coś czuję, że tłumacz nie zrobił przysługi tej książce i karaibski dialekt go przerósł. W wielu miejscach wylapałam dziwne błędy i niezręczności językowe, które na 99% są właśnie po stronie tłumacza, a nie autorki &#8211; i przez to książka nie czyta się tak dobrze, jakby mogła. ⁣</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Martyna Głownia		</title>
		<link>https://klubczulejczytelniczki.pl/kiedy-bylysmy-ptakami-banwo-ayanna-lloyd/#comment-87</link>

		<dc:creator><![CDATA[Martyna Głownia]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 06 Dec 2024 18:13:09 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://klubczulejczytelniczki.pl/?p=2333#comment-87</guid>

					<description><![CDATA[Zachwycił mnie w tej książce niesamowicie sposób tworzenia zdań przez autorkę. Głębokie, przemyślane, zachwycające. Pierwszy raz zdażyło mi się wyjść z założenia, że książka powinna być dłuższa! Chciała bym dowiedzieć się jeszcze więcej o kulturze, wierzeniach, poznanych na kartach tej powieści i zostać z tymi bohaterami na dłużej.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Zachwycił mnie w tej książce niesamowicie sposób tworzenia zdań przez autorkę. Głębokie, przemyślane, zachwycające. Pierwszy raz zdażyło mi się wyjść z założenia, że książka powinna być dłuższa! Chciała bym dowiedzieć się jeszcze więcej o kulturze, wierzeniach, poznanych na kartach tej powieści i zostać z tymi bohaterami na dłużej.</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Aleksandra Konstanciuk		</title>
		<link>https://klubczulejczytelniczki.pl/kiedy-bylysmy-ptakami-banwo-ayanna-lloyd/#comment-86</link>

		<dc:creator><![CDATA[Aleksandra Konstanciuk]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 03 Dec 2024 14:31:15 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://klubczulejczytelniczki.pl/?p=2333#comment-86</guid>

					<description><![CDATA[Autorka „Kiedy byłyśmy ptakami” przenosi nas na Karaiby, ale nie na takie znane nam z telewizji czy marzeń o odpoczynku. Jesteśmy w miejscu, gdzie wierzenia, magia, fantastyczne dziedzictwo i szukanie swojego miejsca na ziemi odgrywa najważniejszą rolę.

Dwójkę głównych bohaterów, Darwina oraz Yejide odnajduje przeznaczenie, którego nie są dla siebie pewni, łączy ich zadziwiająca nić ze zmarłymi i przodkami, której nie wiadomo czy końca pragną. Darwin wbrew swojej schorowanej matce i wierzeniom rozpoczyna pracę jako grabarz na cmentarzu. Yejide po śmierci swojej matki Petronelli odkrywa ciążące jej przeznaczenie bycia pośredniczka dusz przechodzących w zaświaty. Chociaż byli sobie przeciwieństwami, udaje im się odnaleźć na cmentarzu, na którym pracuje mężczyzna, a nie jest to zwykłe spotkanie.

Realizm magiczny mógłby górować w tej powieści, ale Ayanna Lloyd Banwo dostarcza nam bardzo ważnych wątków. Dominacja kobiet, przy wsparciu mężczyzn, odrzucenie zasad rodziców, brak obecności i czułości w macierzyństwie. Brak zgody przy narzuconym dziedzictwie, ale pragnienie zrozumienia go, a także wyrwanie się spod skrzydeł matki, łamiąc najważniejsze zasady rastafarianizmu.

Jest to trudna książka, o śmierci i stracie. Intrygująca z przepiękną okładką dostarcza nam wiele kultury karaibskiej, symboliki ptaków i owadów oraz cmentarnego krajobrazu, który jest wspaniale przez autorkę opisany.

Uważam, że książce warto dać szansę, jest inna, wyjątkowa, ale dla samego zapoznania się z miejscem akcji i matriarchatem, który jest tak rzadki w powieściach to przeczytanie jej, bardzo nam się opłaca.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Autorka „Kiedy byłyśmy ptakami” przenosi nas na Karaiby, ale nie na takie znane nam z telewizji czy marzeń o odpoczynku. Jesteśmy w miejscu, gdzie wierzenia, magia, fantastyczne dziedzictwo i szukanie swojego miejsca na ziemi odgrywa najważniejszą rolę.</p>
<p>Dwójkę głównych bohaterów, Darwina oraz Yejide odnajduje przeznaczenie, którego nie są dla siebie pewni, łączy ich zadziwiająca nić ze zmarłymi i przodkami, której nie wiadomo czy końca pragną. Darwin wbrew swojej schorowanej matce i wierzeniom rozpoczyna pracę jako grabarz na cmentarzu. Yejide po śmierci swojej matki Petronelli odkrywa ciążące jej przeznaczenie bycia pośredniczka dusz przechodzących w zaświaty. Chociaż byli sobie przeciwieństwami, udaje im się odnaleźć na cmentarzu, na którym pracuje mężczyzna, a nie jest to zwykłe spotkanie.</p>
<p>Realizm magiczny mógłby górować w tej powieści, ale Ayanna Lloyd Banwo dostarcza nam bardzo ważnych wątków. Dominacja kobiet, przy wsparciu mężczyzn, odrzucenie zasad rodziców, brak obecności i czułości w macierzyństwie. Brak zgody przy narzuconym dziedzictwie, ale pragnienie zrozumienia go, a także wyrwanie się spod skrzydeł matki, łamiąc najważniejsze zasady rastafarianizmu.</p>
<p>Jest to trudna książka, o śmierci i stracie. Intrygująca z przepiękną okładką dostarcza nam wiele kultury karaibskiej, symboliki ptaków i owadów oraz cmentarnego krajobrazu, który jest wspaniale przez autorkę opisany.</p>
<p>Uważam, że książce warto dać szansę, jest inna, wyjątkowa, ale dla samego zapoznania się z miejscem akcji i matriarchatem, który jest tak rzadki w powieściach to przeczytanie jej, bardzo nam się opłaca.</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Eliza Stromińska		</title>
		<link>https://klubczulejczytelniczki.pl/kiedy-bylysmy-ptakami-banwo-ayanna-lloyd/#comment-85</link>

		<dc:creator><![CDATA[Eliza Stromińska]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 28 Nov 2024 13:38:06 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://klubczulejczytelniczki.pl/?p=2333#comment-85</guid>

					<description><![CDATA[Realizm magiczny w książkach - lubicie? 
Czy niekoniecznie? Macie jakiś swój ulubiony tytuł z tego gatunku?

Do tej pory rzadko trafiałam na ten nurt literacki w książkach. Toteż w tym miesiącu za sprawą @klubczulejczytelniczki z ciekawością sięgnęłam po powieściowy debiut Ayanny Lloyd Banwo &quot;Kiedy byłyśmy ptakami&quot;. 

Już sam tytuł sugeruje, że będziemy mieć doczynienia z czymś między jawą a snem. 
Mimo że akcja powieści rozgrywa się w magicznej scenerii Karaibów, gdzie na wyspie Trynidad mieszkają główni bohaterowie Yejide i Darwin, to atmosfera tej książki doskonale wpisuje się w pełen zadumy, nostalgii i refleksji miesiąc listopad. 

Darwin to młody chłopak, który chcąc zapewnić byt swojej schorowanej matce i sobie, podejmuje pracę na cmentarzu. Niestety rodzi to konflikt między nim, a jego matką, ponieważ jako rastafarianin, przestrzegał dotąd zakazu obcowania ze śmiercią, nigdy nie był  na pogrzebie i musi unikać wszystkiego co wiąże się ze zmarłymi.

Z kolei dla Yejide śmierć nie jest niczym obcym. W jej rodzinie w każdym pokoleniu jedna z kobiet, głowa rodziny, przeprowadza dusze mieszkańców miasta w zaświaty. Jednak po śmierci swojej matki Petronelli, nieprzygotowana przez nią do wypełniania roli przewodniczki zmarłych, młoda dziewczyna targana emocjami, buntuje się i chce uciec od swojego przeznaczenia.

Losy Yejide i Darwina splatają się na największym i najstarszym cmentarzu Port Angeles. Dzieje się to w momencie, gdy Darwin odkrywa nieetyczne praktyki grabarzy, z którymi pracuje.

Ayanna Banwo łączy dramat rodziny, romans i kryminał i tka opowieść o stracie, dziedziczeniu i miłości. Powieść porusza także tematy takie jak: trudne relacje dzieci z matkami, rastafarianizm, przeznaczenie, tradycje i wierzenia, widzenie zmarłych.

Książka pozwala poznać inną kulturę, ale nie zagłębia się w nią zbytnio. Przy całej tej magicznej otoczce, nie ukrywam, że niektóre fragmenty czytało mi się trudno i na siłę, a inne lekko i płynnie. Nie wiem, może to wina tłumaczenia. 

Cieszę się jednak, że przeczytałam tą książkę, bo lubię wyzwania, a każda podróż czytelnicza, zwłaszcza w nowe gatunki, stanowi wyzwanie i jest ważna.

Polecam tą książkę wszystkim osobom, które odnajdują się w historiach magicznych. Myślę, że może przysporzyć Wam wiele pięknych i barwnych doznań.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Realizm magiczny w książkach &#8211; lubicie?<br />
Czy niekoniecznie? Macie jakiś swój ulubiony tytuł z tego gatunku?</p>
<p>Do tej pory rzadko trafiałam na ten nurt literacki w książkach. Toteż w tym miesiącu za sprawą @klubczulejczytelniczki z ciekawością sięgnęłam po powieściowy debiut Ayanny Lloyd Banwo &#8222;Kiedy byłyśmy ptakami&#8221;. </p>
<p>Już sam tytuł sugeruje, że będziemy mieć doczynienia z czymś między jawą a snem.<br />
Mimo że akcja powieści rozgrywa się w magicznej scenerii Karaibów, gdzie na wyspie Trynidad mieszkają główni bohaterowie Yejide i Darwin, to atmosfera tej książki doskonale wpisuje się w pełen zadumy, nostalgii i refleksji miesiąc listopad. </p>
<p>Darwin to młody chłopak, który chcąc zapewnić byt swojej schorowanej matce i sobie, podejmuje pracę na cmentarzu. Niestety rodzi to konflikt między nim, a jego matką, ponieważ jako rastafarianin, przestrzegał dotąd zakazu obcowania ze śmiercią, nigdy nie był  na pogrzebie i musi unikać wszystkiego co wiąże się ze zmarłymi.</p>
<p>Z kolei dla Yejide śmierć nie jest niczym obcym. W jej rodzinie w każdym pokoleniu jedna z kobiet, głowa rodziny, przeprowadza dusze mieszkańców miasta w zaświaty. Jednak po śmierci swojej matki Petronelli, nieprzygotowana przez nią do wypełniania roli przewodniczki zmarłych, młoda dziewczyna targana emocjami, buntuje się i chce uciec od swojego przeznaczenia.</p>
<p>Losy Yejide i Darwina splatają się na największym i najstarszym cmentarzu Port Angeles. Dzieje się to w momencie, gdy Darwin odkrywa nieetyczne praktyki grabarzy, z którymi pracuje.</p>
<p>Ayanna Banwo łączy dramat rodziny, romans i kryminał i tka opowieść o stracie, dziedziczeniu i miłości. Powieść porusza także tematy takie jak: trudne relacje dzieci z matkami, rastafarianizm, przeznaczenie, tradycje i wierzenia, widzenie zmarłych.</p>
<p>Książka pozwala poznać inną kulturę, ale nie zagłębia się w nią zbytnio. Przy całej tej magicznej otoczce, nie ukrywam, że niektóre fragmenty czytało mi się trudno i na siłę, a inne lekko i płynnie. Nie wiem, może to wina tłumaczenia. </p>
<p>Cieszę się jednak, że przeczytałam tą książkę, bo lubię wyzwania, a każda podróż czytelnicza, zwłaszcza w nowe gatunki, stanowi wyzwanie i jest ważna.</p>
<p>Polecam tą książkę wszystkim osobom, które odnajdują się w historiach magicznych. Myślę, że może przysporzyć Wam wiele pięknych i barwnych doznań.</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Aleks Makulska		</title>
		<link>https://klubczulejczytelniczki.pl/kiedy-bylysmy-ptakami-banwo-ayanna-lloyd/#comment-84</link>

		<dc:creator><![CDATA[Aleks Makulska]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 28 Nov 2024 12:43:34 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://klubczulejczytelniczki.pl/?p=2333#comment-84</guid>

					<description><![CDATA[Zupełnie inna niż pozostałe klubowe książki, powieść spoza naszego kręgu kulturowo-historyczno-społecznego, której nie da się omawiać bez kontekstu. Jedna z moich ulubionych powieści klubowych tego roku, m.in. ze względu na fantastyczne postacie mężczyzn, których przeznaczeniem jest &quot;TYLKO&quot; wspieranie kobiety i wypełniają tę rolę z dumą, nie są sfrustrowani, niepewni siebie i nieszczęśliwi - kocham ten motyw!]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Zupełnie inna niż pozostałe klubowe książki, powieść spoza naszego kręgu kulturowo-historyczno-społecznego, której nie da się omawiać bez kontekstu. Jedna z moich ulubionych powieści klubowych tego roku, m.in. ze względu na fantastyczne postacie mężczyzn, których przeznaczeniem jest &#8222;TYLKO&#8221; wspieranie kobiety i wypełniają tę rolę z dumą, nie są sfrustrowani, niepewni siebie i nieszczęśliwi &#8211; kocham ten motyw!</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
	</channel>
</rss>
